“- Ci ludzie w walce o prawdę pozostawieni są samym sobie, nikt nie bierze w obronę ich i kraju. Dbajmy o honor nie tylko nas, Polaków, ale też naszej ojczyzny” – powiedział gazecie autor apelu Adam Jonak (mieszkaniec Krakowa, wieloletni ratownik górski).
Od dawna aktywny jest w tej materii opisywany już tutaj przeze mnie inny krakowianin Karola Tendera (wywieziony do Auschwitz w 1943 roku), który dwa lata temu zażądał od niemieckiej telewizji publicznej ZDF przeprosin i 50 tysięcy złotych na cele społeczne za użycie określenia “polskie obozy koncentracyjne”. Wspiera go jedynie Stowarzyszenie Patria Nostra.
“- Nasze władze kompletnie ignorują obrzydliwe i bezczelne kłamstwa, musimy z nimi walczyć sami. A coraz bardziej brakuje nam sił” – wyżalił się w rozmowie z “DP”.
Co do potrzeby zaangażowania się państwa w podobne sprawy nie ma wątpliwości prawnik z Oświęcimia, były poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej Stanisław Rydzoń, który powiedział gazecie:
“- Doprawdy nie mogę pojąć, dlaczego – skoro w kodeksie karnym zapis o kłamstwie oświęcimskim rozmywa się wśród innych przepisów – nie powstała jeszcze ustawa, w której expressis verbis napisano by, że grozi za nie odpowiedzialność karna i cywilna. I dlaczego nie ma instytucji, która przed sądami dochodziłaby tych praw. Czy nie mógłby tego robić IPN?”
Z przytoczonych przez “Dziennik Polski” danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych wynika, że tylko w latach 2008-2014 polska dyplomacja prawie 650 razy reagowała na informacje o “polskich obozach” w mediach na całym świecie. Co szósty przypadek dotyczył USA, na kolejnych miejscach uplasowały się Wielka Brytania (97) i Niemcy (77).
Trzeba mieć nadzieję, że obiecujący prowadzenie konsekwentnej polityki historycznej nowy Prezydent RP odniesie się do tego apelu i może sam wystąpi z inicjatywą ustawodawczą, zwłaszcza że napisanie projektu nie zajęłoby dobremu prawnikowi więcej niż trzy dni, co stwierdził Rydzoń, deklarując gotowość do współpracy.
















