Wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej, która do tej pory broniła sowieckiego monumentu, uporczywie powołując się na umowę między Polską a Rosją w sprawie wzajemnej opieki nad znakami pamięci, najwyraźniej zmieniła zdanie, powiedziała bowiem:
– Wyraźnie widać, że nie ma woli politycznej. Myślę, że nie można tego rozpatrywać też w kategoriach kompletnie ahistorycznych, tzn. to co robi dzisiaj Rosja kojarzy się z tym, co działo się w krajach tzw. demokracji ludowej po przejściu wojsk radzieckich. Na pewno nie była to suwerenna decyzja narodu. W związku z tym nie ma takiej woli politycznej i uważam, że w związku z tym on tam już nie wróci.
Dopytywana o to, gdzie powinni trafić “Czterej śpiący”, odparła:
– O tym powinni zdecydować radni, myślę, że będzie na ten temat debata. Natomiast nie ma woli wśród radnych, a to jest przede wszystkim ich kompetencja. Ja też nie mam sentymentu do tego pomnika. (…) W każdym razie myślę, że nie ma w obecnej sytuacji historycznej woli, żeby taki pomnik wrócił. Nie chcą też tego mieszkańcy. On w to samo miejsce i tak by nie wrócił.
Czyżby jeden z najbardziej kłujących w oczy symboli zniewolenia Polski przez Sowietów miał wreszcie trafić tam, gdzie od dawna winien się znajdować, czyli na śmietnik historii?
















