Chociaż nikt nie doznał obrażeń w rezultacie wybuchu, Jerzego Kowalczyka skazano 8 września 1972 roku za ten czyn na karę śmierci, Ryszarda na 25 lat więzienia. Te wyroki wzbudziły protesty niezależnej opinii publicznej w Polsce i w wielu krajach zachodnich. Petycję, w której domagano się ich złagodzenia podpisało 6 tysięcy Polaków, w tym ludzie kultury, sztuki i Kościoła. W styczniu 1973 roku Rada Państwa złagodziła wyrok na Jerzego skazując go – podobnie jak brata – na 25 lat więzienia. Na skutek dalszych protestów działaczy opozycji demokratycznej zostali warunkowo zwolnieni: Ryszard w 1983 roku, Jerzy dwa lata później. Nie skasowano im jednak wówczas wyroków, co umożliwiałoby rehabilitację. Dopiero w 1991 roku z inicjatywy prezydenta Lecha Wałęsy skazanie Ryszarda Kowalczyka uległo zatarciu.
“- Dziękujemy za tak ważne dla nas odznaczenia. Całe nasze dorosłe życie walczyliśmy, szczególnie brat Jerzy, z totalitarną władzą nie licząc na jakiekolwiek uznanie. Uważaliśmy tę walkę za naszą powinność. Dziękuję w imieniu brata i własnym Dużo czasu potrzebowałbym, żeby opowiedzieć wam, co przeżyłem przez te 12 lat więzienia. Ale to już przeszłość, nie ma do czego wracać…” – powiedział “Gazecie Wyborczej” po odebraniu odznaczenia wzruszony Ryszard Kowalczyk.
Dużą rolę w uhonorowaniu braci odegrał poseł z Opola, wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, który tak skomentował te inicjatywę na łamach “GW”:
“- Wreszcie udało nam się oddzielić ziarno od plew i nazwaliśmy dobro dobrem, a zło złem. To czego nie udało się zrobić przez tyle lat w III RP. Powinniśmy być dumni, że dzisiaj w historii Polski osiedli opolanie, ludzie, których wydała ta ziemia, którzy mieli odwagę, jeszcze długo przed powstaniem Solidarności postawić się komunistycznemu okupantowi.”
Na uroczystości nie mógł przybyć – z powodu złego stanu zdrowia – Jerzy Kowalczyk.
















