Goszczycki powiedział reporterowi krakowskiej rozgłośni, że było ciężko, bo musiał zweryfikować swoje plany przez opóźnienia, ale jeden z pociągów poczekał na niego 4 minuty.
Rekordzista podróżował głównie pomiędzy Miechowem, Krakowem, Wieliczką i Tarnowem. Najdłuższą przerwę (dwie i pół godziny) miał w Tarnowie.
Jego zdaniem ten rekord pokazuje przewagę komunikacji szynowej nad drogową.










