Mam oczywiście na myśli polskie realia, aczkolwiek wydaje mi się, że wiele (może nawet większość) utrzymywanych przed podatników stacji telewizyjnych na całym świecie ma podobny charakter.
Kwestią smaku – by odwołać się do słynnego sformułowania Zbigniewa Herberta – jest natomiast to, w jaki sposób telewizja publiczna wykonuje swoją misję. Może podlizywać się rządowi i podawać informacje z ich określoną interpretacją, może zachowywać obiektywizm unikając taniej propagandy.
Zawsze będzie jednak krytykowana przez opozycję i uważana przez nią za tubę propagandową władzy.










