Rzemieślnicy, bez których kolonia by nie przetrwała
Polscy fachowcy trafili do Jamestown już w 1608 roku, sprowadzeni przez kapitana Johna Smitha — tego samego, którego imię kojarzy się dziś głównie z legendą o Pocahontas. Wśród nich byli hutnicy szkła, wytwórcy smoły i potażu oraz cieśle. To nie był przypadek — kolonia potrzebowała czegoś, co dałoby się sprzedać z powrotem do Europy, a produkty polskich rzemieślników — szkło, smoła, potaż — stały się pierwszym towarem eksportowym z Nowego Świata.
Praca była ciężka i niewdzięczna, ale bez tych umiejętności młoda kolonia miałaby niewielkie szanse na przetrwanie pierwszych, najtrudniejszych lat. Polacy byli więc od początku nie dodatkiem do historii Jamestown, tylko jej częścią składową — mimo że dziś ich nazwiska rzadko pojawiają się w podręcznikach.
1619 rok — i drzwi zamknięte przed nosem
Kiedy w 1619 roku w kolonii odbyły się pierwsze w historii wybory (do tzw. House of Burgesses, pierwszego wybieralnego ciała ustawodawczego w angielskiej Ameryce), okazało się, że prawo głosu przysługuje wyłącznie osadnikom angielskiego pochodzenia. Około pięćdziesięciu polskich rzemieślników i ich rodzin zostało z tego wykluczonych — mimo że to właśnie ich praca trzymała kolonię przy życiu.
Reakcja była natychmiastowa i, jak na tamte czasy, bezprecedensowa. Polacy odmówili dalszej pracy, dopóki nie przyznano im prawa głosu. To był akt odwagi — w kolonii, gdzie każda para rąk do pracy była na wagę złota, sprzeciwienie się władzy wiązało się z realnym ryzykiem. A jednak strajk zadziałał.
Kiedy umiejętności okazały się silniejsze niż pochodzenie
21 lipca 1619 roku Rada Kompanii Wirginijskiej, stojąca za administracją kolonii, zebrała się, by rozstrzygnąć spór. Pod presją realnych strat gospodarczych — bo bez polskich fachowców eksport szkła i smoły po prostu by stanął — władze kolonii wycofały się z decyzji o odebraniu Polakom prawa głosu.
To był moment, w którym umiejętności zawodowe okazały się silniejszym argumentem niż pochodzenie etniczne — precedens, którego skutki dużo później, choć pośrednio, odczuje cała amerykańska tradycja praw pracowniczych. Historycy uznają wydarzenia z Jamestown za pierwszy udokumentowany strajk w Ameryce Północnej, o ponad półtora wieku wcześniejszy niż powstanie samych Stanów Zjednoczonych.
Dlaczego ta historia wciąż ma znaczenie
Łatwo dziś powiedzieć, że to tylko ciekawostka sprzed czterech wieków. Ale w roku, w którym Stany Zjednoczone obchodzą 250-lecie niepodległości, warto pamiętać, że polska obecność na tym kontynencie zaczęła się na długo przed Kościuszką i Pułaskim — i że pierwszym śladem, jaki Polacy zostawili w amerykańskiej historii, była walka o zwykłą sprawiedliwość, nie o wielką politykę.
To dobra puenta na dziś: czasem najważniejsze karty historii piszą nie generałowie i politycy, tylko rzemieślnicy, którzy po prostu odmówili pracować za darmo bez prawa głosu — i wygrali.
Ewelina Modrzejewska, Poland.US (Głos Polonii w USA). Więcej z cyklu „Niewidoczna Polonia” na poland.us.
📱 Pobierz aplikację PolishPages:
App Store (iPhone) | Google Play (Android)











