Wielki reżyser był poszukiwany przez Interpol i objęty międzynarodowym nakazem poszukiwania do czasu złożenia formalnego wniosku o ekstradycję w związku ze skazaniem go (w trybie zaocznym) w 1977 roku przez sąd w Los Angeles za winnego uprawiania seksu z nieletnią Samanthą Gailey (obecnie Geimer).
Polański przyznał, że doszło do seksu z dziewczynką, ale za jej przyzwoleniem. Amerykańskie prawo seks z nieletnią uznaje jednak za gwałt bez względu na jej wolę. Przed ogłoszeniem wyroku reżyser potajemnie opuścił USA, obawiając się, że sędzia nie dotrzyma warunków zawartej z nim ugody.
Władze Stanów Zjednoczonych wystąpiły Prokuratury Generalnej RP o aresztowanie go w październiku ubiegłego roku, kiedy przyjechał na otwarcie warszawskiego Muzeum Historii Żydów Polskich. Ich wniosek został przekazany Prokuraturze Okręgowej w Krakowie, która prowadzi już postępowanie w tej sprawie.
Podczas przesłuchania 81-letni Polański złożył wyjaśnienia, ale ze względu na dobro śledztwa nie zostaną one ujawnione.
– Jeżeli doszłoby do ekstradycji, a spodziewamy się, że do tego nie dojdzie, bo z doświadczenia szwajcarskiego wiem, że to powinno być niemożliwe, miałbym problemy, ale liczę na to, że wszystko się odbędzie tak, jak my planujemy i dla mnie, i dla tych, którzy ze mną pracują – dodał reżyser w trakcie konferencji prasowej.
Dodał, że na razie zostaje w Krakowie, a w lipcu rozpocznie w Warszawie zdjęcia do nowego filmu, chyba że będzie musiał poddać się ekstradycji.
Już podczas pierwszego przesłuchania w Prokuraturze Okręgowej 30 października Polański zadeklarował, że stawi się na każde jej wezwanie po wpłynięciu wniosku o ekstradycję i podał swoje miejsca pobytu. Prokuratorzy uznali, że w takim przypadku zbędne jest stosowanie środka zapobiegawczego w postaci aresztu.
















