Adwokaci uważają, że czworonożny przemytnik został podmieniony i oskarżają prokuraturę o fałszowanie dowodów.
“Do sytuacji miało dojść w obwodzie tulskim. Jeden z więźniów kolonii karnej planował z pomocą swoich znajomych użyć kota do przenoszenia w obroży narkotyków do zakładu. Znajomych mężczyzny zatrzymano, gdy wraz ze zwierzakiem podjechali autem do ogrodzenia kolonii karnej. Kot został przejęty i umieszczony w miejscowym mini-zoo, został bowiem uznany za <dowód rzeczowy koloru szaro-biało-czarnego>” – czytamy na stronie internetowej Radia.
W trakcie procesu obrońcy oskarżonych zażądali okazania dowodów rzeczowych w postaci samochodu, obroży i kota, chcieli bowiem przeprowadzić eksperyment śledczy, żeby sprawdzić jak zachowuje się on bez obroży i ile waży bez narkotyków.
“Strona oskarżająca zaprezentowała kota w sądzie. Okazało się jednak, że przyniesione zwierzę jest zupełnie innej maści niż zarejestrowany w dokumentach dowód rzeczowy. Zdaniem adwokata Dmitrija Sotnikowa, właściwy kot miał wszystkie białe cztery łapy i nos, a do sądu przywieziono zwierzę, które ma przednią lewą łapę i nos w paski. Adwokat zarzucił prokuraturze fałszowanie dowodów. Sędzia ogłosił w procesie przerwę” – napisano na stronie RMF FM.












