Jak powiedziała w rozmowie z Radiem Kraków rzeczniczka Huty Sylwia Winiarek, choć odłożono tę decyzję w czasie, przesądziły względy ekonomiczne: w Polsce zużycie stali jest niższe o pół miliona ton od prognozowanego jeszcze kilka miesięcy temu. Podkreśliła, że nikt w związku z traktowanym jako tymczasowe wyłączeniem pieca nie straci zatrudnienia w spółce. Jej pracownicy będą oddelegowani do wykonywania zadań w zakładach przetwórczych na terenie Huty, a ci, dla których ich braknie, otrzymają tak zwane postojowe.
“Pod koniec lipca przed siedzibą zarządu ArcelorMittal w Dąbrowie Górniczej doszło do protestu związkowców i pracowników stalowego giganta. Zdecydowano wówczas, że plany zatrzymania pracy zostaną bezterminowo odsunięte w czasie. Przedstawiciele spółki ostateczną decyzję uzależnili od sytuacji na rynku” – czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.
Hutnicy uważają, że wygaszenie wielkiego pieca to faktyczny koniec funkcjonowania najważniejszej części kombinatu metalurgicznego, który dawniej dawał zatrudnienie wielu tysiącom ludzi.










