Wczoraj przewodniczący PE Antonio Tajani postawił Czarneckiemu ultimatum, że albo na forum parlamentu przeprosi Thun, albo wniosek o odwołanie złożony przez cztery główne ugrupowania PE zostanie poddany pod głosowanie. To zaś oznacza pewną dymisję.
Czarnecki odmówił i sam zażądał przeprosin od Thun.
Dymisja Polaka może mieć poważne konsekwencje nie tylko dla niego, ale całej grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, w której są eurodeputowani z PiS. Nie jest bowiem pewne czy opróżniona przez Czarneckiego funkcja wiceprzewodniczącego PE pozostanie przy tej grupie czy też przypadnie liberałom.
Jak komentuje nieoficjalnie jeden z polskich eurodeputowanych kontekst wypowiedzi Czarneckiego był fatalny od początku, jednak po skandalu z oddawaniem w Polsce urodzinowego hołdu Hitlerowi – co komentuje cały świat – porównania do “szalcownika” użyte przez polskiego europosła brzmi jeszcze gorzej i niczym wytłumaczyć się nie da. Skoro nie chce przeprosić, poleci ze stanowiska.















