Jak podała Telewizja TVN 24, 42-letni kapitan miał prawie dwa, a maszynista ponad pół promila alkoholu we krwi. W chwili zatrzymania, na pokładzie znajdowało się 42 wystraszonych pasażerów.
Kapitan nie potrafił utrzymać prawidłowego kursu oraz prędkości statku, ale na szczęście zdołał wpłynąć do portu, gdzie poddano go – podobnie jak maszynistę – badaniu na trzeźwość, a raczej jej brak. Pierwszy z nich usłyszy zarzut kierowania statkiem w stanie nietrzeźwości, za co grozi mu kara do 2 lat więzienia oraz prawdopodobnie straci uprawnienia szypra, drugi został ukarany przez policjantów mandatem za wykonywanie czynności zawodowych pod wpływem alkoholu.
“Statek pijany” (by odwołać się do słynnego wiersza-manifestu wolności Artura Rimbaud) został przekazany armatorowi.
Czekam na podobne doniesienia z Bałtyk i Mazur, będąc dziwnie spokojnym, że na pewno się ich doczekam. Skoro zaczął się już sezon w polskiej żegludze wycieczkowej, a także w żeglarstwie, to zatrzymany będzie niejeden “drunken sailor”. A ilu zdoła uniknąć policyjnej kontroli? Oby tylko nie doszło do żadnej tragedii na wodzie.
Jerzy Bukowski












