Odniósł się on w ten sposób do słów polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej, jakoby ostatni dyktator PRL miał żal do szefa Ruchu Palikota o to, że ujawnił w sieci zdjęcie z ich spotkania w szpitalu z połowy grudnia 2012 roku.
W tym samym dniu żona gen. Jaruzelskiego Barbara wyraziła na łamach “Super Expressu” niezadowolenie z prób angażowania męża w jakąkolwiek politykę. Nie chce, aby brał on udział w organizowanym przez SLD 16 czerwca Kongresie Programowym Lewicy.
“- Mój mąż jest ciężko chory, jedną nogą jest na tamtym świecie, a politycy odbijają go jak piłeczkę. Chcę, żeby mąż trzymał się jak najdalej od polityki i nie brał udziału w żadnych kongresach. Moim największym marzeniem jest, aby wyzdrowiał. Dajcie mu wreszcie spokój!” – zaapelowała Barbara Jaruzelska.
Jak poinformował Leszek Miller, byli prezydenci Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i gen. Wojciech Jaruzelski przyjęli zaproszenie na Kongres. Kwaśniewski uważa, że powinien w nim uczestniczyć RP, Miller jest innego zdania.
“- Naturalne jest, że żona niepokoi się o moje zdrowie, bo widzi, że jest kiepskie i obawia się, że jakaś kolejna impreza może się dla mnie źle skończyć. Dlatego jej słowa o tym, abym nie brał udziału w kongresie przyjąłem z dużym zrozumieniem. Jeśli jednak zdrowie mi pozwoli i przeżyję do czerwca, to pojawię się na Stadionie Narodowym. Dlaczego? Uznałem, że jestem tam potrzebny, ale nie będę występował. Zastrzegłem przy tym, że na kongresie musi być nas trzech: ja, Kwaśniewski i Wałęsa” – tak gen. Jaruzelski odniósł się następnego dnia do wypowiedzi małżonki, także w “SE”.
Dopytywany przez gazetę, dlaczego chce za wszelką cenę wziąć udział w imprezie, autor stanu wojennego odpowiedział:
“- No bo jakby to wyglądało, że na kongresie obecny będzie Wałęsa, który walczył z lewicą, a mnie miałoby nie być?!”
Ciekawe, czy Jaruzelski odniesie się też do zdumiewających słów Palikota, wedle których namaścił go na przyszłego przywódcę lewicy.
















