Oszpecanie Tatr

Już dwa razy opisywałem tutaj akty wandalizmu i niszczenia przyrody w postaci malunków, jakie pojawiły się na głazach przy drodze z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka (w okolicy Wodogrzmotów Mickiewicza i Włosienicy), na przełęczy Zawrat przy dojściu do Orlej Perci oraz w rejonie Szpiglasowej Przełęczy.

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
3 września, 2015
Post thumbnail default dark

Niestety, chuligani nadal odwiedzają ze sprayami najwyższe polskie góry. Ostatnio pojawili się w dolinie Roztoki i w jaskini Raptawickiej.

Pozostawione przez nich napisy trudno usuwać, ponieważ ze względu na rośliny i zwierzęta nie można używać silnych środków chemicznych.

Wieloletni dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, a obecnie wykładowca akademicki Paweł Skawiński powiedział Radiu Kraków-Małopolska, że dawniej nie dochodziło do takich sytuacji.

– Do tej pory obowiązywała zasada, że w Tatry wybierają się ludzie, którzy góry, przyrodę darzą estymą. Te zasady przestały obowiązywać i to martwi. Tatry słynęły z tego, że były wolne od chamstwa a dziś to chamstwo, niestety możemy dostrzec – ubolewał w rozmowie z krakowską rozgłośnią.

Czterech pseudokibiców Wisły Kraków, którzy dwa lata temu oszpecili szlak do Morskiego Oka udało się zatrzymać i ukarać: dostali wyroki w zawieszeniu oraz wysoką grzywnę. Musieli też naprawić szkody, które wyrządzili.

“TPN tłumaczy, że trudno jest upilnować wszystkich jeśli co roku obszar polskich Tatr odwiedzają trzy miliony turystów” –

czytamy na stronie internetowej RK-M.

Chamstwo nie ma granic ani w poziomie, ani w pionie.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter