Order, którego prawie nigdy się nie odbiera. Spór o Zełenskiego i polską pamięć

W ponad trzystuletniej historii Orderu Orła Białego — najstarszego i najwyższego polskiego odznaczenia, ustanowionego przez Augusta II Mocnego w 1705 roku — za przypadek pozbawienia orderu uznaje się przede wszystkim sprawę Wincentego Witosa, któremu odebrano odznaczenie po procesie brzeskim w 1932 roku, a następnie przywrócono je w 1939 roku.

Kamil brzozowski
Kamil Brzozowski
2 czerwca, 2026
Zelensky
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, odznaczony Orderem Orła Białego w 2023 roku. Wniosek o rozważenie odebrania mu tego odznaczenia ma być przedmiotem opinii Kapituły Orderu 8 czerwca; decyzję podejmie prezydent RP (zdjęcie archiwalne, 2024). Fot. Wlad_Mus / Depositphotos

Dlatego propozycja prezydenta Karola Nawrockiego, by Kapituła Orderu rozważyła pozbawienie tego odznaczenia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, jest wydarzeniem niemal bezprecedensowym. Posiedzenie Kapituły zaplanowano na 8 czerwca. Dla amerykańskiej Polonii, która od początku rosyjskiej inwazji wspierała Ukrainę finansowo, organizacyjnie i emocjonalnie, to moment trudny — bo zmusza do zmierzenia się z pytaniem, które przez trzy lata wojny wolano odkładać: gdzie kończy się solidarność, a zaczyna pamięć.

Co się wydarzyło

Iskrą była decyzja, którą Wołodymyr Zełenski podjął dekretem datowanym na 26 maja 2026 roku, szeroko relacjonowanym następnego dnia. Prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek ukraińskich sił zbrojnych — Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” — honorową nazwę „imienia Bohaterów UPA”. Uzasadnił to, jak relacjonują media, chęcią „przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska” oraz wzorowym wykonywaniem zadań w obronie integralności terytorialnej Ukrainy. W oficjalnej ukraińskiej narracji historycznej Ukraińska Powstańcza Armia jest przedstawiana jako część ukraińskiego ruchu wyzwoleńczego, którego celem była odbudowa ukraińskiej państwowości. Dla Polski — i to jest fakt, którego w polskiej debacie nie sposób pominąć — UPA pozostaje przede wszystkim formacją współodpowiedzialną za Zbrodnię Wołyńską i antypolskie czystki etniczne OUN-UPA, w których od przełomu 1942/1943 roku do 1945 roku zginęło, według ostrożnych szacunków historycznych, około stu tysięcy Polaków na Wołyniu, w Galicji Wschodniej i na części dzisiejszych terenów Polski.

To napięcie nie jest nowe. Jest jednym z najtrudniejszych węzłów w całej historii relacji polsko-ukraińskich i wraca regularnie — zazwyczaj wtedy, gdy któraś ze stron podejmuje decyzję o charakterze symbolicznie. Tym razem decyzja padła w momencie szczególnym: w trakcie wojny, którą Ukraina prowadzi o przetrwanie, i którą Polska — wraz z Polonią na całym świecie — wspiera jak mało który kraj.

Reakcja, która podzieliła rządzących

Najciekawsze w całej sprawie jest to, że reakcja na propozycję Nawrockiego przebiegła nie wzdłuż linii „Polska kontra Ukraina”, lecz w poprzek polskiej sceny politycznej. Prezydent, wywodzący się z obozu prawicy, zareagował najmocniej — zapowiadając wniosek do Kapituły. Podkreślił przy tym, że „Ukraina może swoją politykę pamięci kształtować, lecz Polska także ma prawo kształtować swoją”. Decyzję Zełenskiego przyjął, jak mówił, „z wielkim smutkiem, bo tak nie buduje się relacji między narodami”.

Ale rząd Donalda Tuska — choć równie krytyczny wobec samej decyzji Zełenskiego — zareagował inaczej na sam pomysł odebrania orderu. Premier Tusk w mediach społecznościowych zaapelował do obu prezydentów o rozwagę, ostrzegając, w swoim charakterystycznym stylu, „zanim będzie za późno”. Wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz nazwał decyzję Zełenskiego „nie do przyjęcia” i mówił, że „rozdrapuje rany przeszłości” — ale jednocześnie zaznaczył, że gdyby był na miejscu Nawrockiego, zareagowałby inaczej: zadzwoniłby do Zełenskiego, zamiast sięgać po gest symboliczny. Gest Nawrockiego określił przy tym jako „symboliczny, ważny”. To rozróżnienie — między oceną decyzji Zełenskiego a oceną reakcji Nawrockiego — jest sednem polskiego sporu, który właśnie się rozgrywa.

Strona prawna i obyczajowa

Formalnie prezydent ma do takiego ruchu prawo. Zgodnie z artykułem 36 ustawy o orderach i odznaczeniach, głowa państwa może pozbawić odznaczenia osobę, która stała się „niegodna” jego noszenia. Jak zauważa Bronisław Wildstein, publicysta i sam kawaler Orderu Orła Białego oraz członek Kapituły, prezydent „jest gospodarzem orderu” i ma prawo wprowadzać pod obrady nowe kwestie. Order Zełenskiemu nadał 5 kwietnia 2023 roku ówczesny prezydent Andrzej Duda — w uzasadnieniu mówiono o „znamienitych zasługach w pogłębianiu przyjaznych stosunków między Polską a Ukrainą”. Niespełna trzy lata później ten sam order stał się przedmiotem najpoważniejszego od początku wojny sporu symbolicznego między Warszawą a Kijowem.

Decyzję o ewentualnym pozbawieniu Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego może podjąć Prezydent RP — po zasięgnięciu opinii Kapituły Orderu. Posiedzenie Kapituły zaplanowane na 8 czerwca jest więc początkiem procedury opiniodawczej, a nie samym rozstrzygnięciem. Warto pamiętać, że propozycja prezydenta to dopiero pierwszy krok, a nie finał — i że w polskiej debacie publicznej pojawiają się głosy zarówno popierające ten ruch, jak i ostrzegające, że w trakcie trwającej wojny może on osłabić pozycję obu krajów wobec Rosji, której propaganda od dawna próbuje skłócić Warszawę z Kijowem.

Co to znaczy dla Polonii w USA

Dla Polonii w Stanach Zjednoczonych ten spór jest szczególnie niewygodny, bo dotyka dwóch lojalności, które przez ostatnie trzy lata szły ze sobą w parze. Z jednej strony wiele środowisk amerykańskiej Polonii aktywnie wspierało Ukrainę — od zbiórek humanitarnych w parafiach po apele do amerykańskich polityków o utrzymanie pomocy dla Kijowa. Z drugiej strony pamięć o ofiarach zbrodni wołyńskiej jest w wielu polonijnych rodzinach żywa, przekazywana z pokolenia na pokolenie, często przez tych samych dziadków, którzy uciekli przed wojną i zbudowali polską Amerykę. Sprawa orderu zmusza te dwie lojalności do spotkania — i nie podpowiada łatwej odpowiedzi.

Bo prawda, z którą trzeba się zmierzyć, jest niewygodna dla obu stron. Polska ma pełne prawo upominać się o pamięć o swoich ofiarach — nie jako akt wrogości wobec dzisiejszej Ukrainy, lecz jako warunek uczciwego sąsiedztwa. A jednocześnie Ukraina, walcząca o przetrwanie, buduje swoją tożsamość narodową na bohaterach, których Polska opłakuje jako katów. Te dwie prawdy nie dają się pogodzić jednym gestem — ani nadaniem imienia jednostce wojskowej, ani odebraniem orderu. To, czego ta sprawa naprawdę wymaga, to rozmowy, której — jak zauważył nawet krytyczny wobec Zełenskiego minister Kosiniak-Kamysz — na razie zabrakło. Order Orła Białego przetrwał ponad trzysta lat właśnie dlatego, że niemal nigdy go nie odbierano. Po opinii, którą Kapituła wyda 8 czerwca, ostatnie słowo i tak będzie należało do prezydenta. Pytanie brzmi: czy ten jeden raz jest tego wart.

Kamil Brzozowski, redakcja poland.us. Po więcej komentarzy politycznych pióra Kamila Brzozowskiego zapraszamy na poland.us. Polonijny katalog firm, instytucji i ekspertów: PolishPages.com.

📱 Pobierz aplikację PolishPages:
App Store (iPhone)  |  Google Play (Android)

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter