Ekspansja “Lotu” napawała dumą premiera:

Wczoraj PGL z transakcji zakupu, szacowanej na 2,5 mld złotych, która miała być sfinalizowana do końca kwietnia, wycofała się.
Rzeczniczka PGL zakomunikowała, że “na obecnym etapie” nie może nic więcej powiedzieć tylko zakomunikować o rezygnacji z zakupu “Condora”.
Ta enigma otwiera oczywiście pole do interpretacji. Renomowany menadżer i ekspert rynku lotniczego Krzysztof Kapis, były prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, wieloletni dyrektor w PLL LOT, a w 2006 roku jego prezes mówi wprost, że przejęcie Condora było od początku przedsięwzięciem obarczonym bardzo dużym ryzykiem, a w sytuacji pandemii koronawirusa, która wykłada rynek lotów pasażerskich po prostu traci sens. Ekspert argumentuje, że nie wiadomo, jakimi zasobami dysponuje obecnie “Lot”, ani na jakie formy wsparcia może liczyć w nadchodzących miesiącach.
Zdaniem mediów niemieckich, gotowość przejęcia “Condora” sygnalizuje rząd niemiecki.
Inny ekspert rynku, Sebastian Mikosz, w przeszłości dwukrotnie prezes PLL LOT, do niedawna generalny dyrektot Kenya Airways jest zdania, że potrzeba będzie trzech-czterech lat, aby sytuacja lotnictwa pasażerskiego powróciła do stanu sprzed wybuchu epidemiii koronawirusa. “Lotowskie” założenia przedtransakcyjne zakładające rozwój rynku i samego polskiego przewoźnika okazały się nieaktualne. Mikosz twierdzi, w rozmowie z “Business Insider, że obecnie sam “Lot” będzie potrzebował pomocy.
Dziś pewne jest tylko, że Condor odleciał zanim doleciał do gniazda Polskiej Grupy Lotniczej.
Jak w balladzie:












