Od razu przypomniała mi się opowieść o tym, jak w zamierzchłych czasach w Bizancjum przekupki na targu kłóciły się nie o ceny warzyw, ale o filioque, czyli o pochodzenie Ducha Świętego, nie szczędząc sobie ostrych słów i rękoczynów.
Jak to dobrze, że troska o imponderabilia nie zniknęła w dzisiejszych czasach naznaczonych powierzchownością i pośpiechem oraz trywialnymi problemami dnia powszedniego.










