W porównaniu z błyskotliwym i nienagannym medialnie występem reprezentującego Prawo i Sprawiedliwość Andrzeja Dudy sprzed tygodnia oraz z odzyskującym wigor Bronisławem Komorowskim politycy najważniejszych – oprócz Platformy Obywatelskiej i PiS – partii wypadli żenująco słabo: bez ikry, bez pomysłu, bez entuzjazmu, bez wiary w szanse stawienia czoła dwóm głównym kandydatom. Wyglądało to tak, jakby pogodzili się już z porażką i nie chcieli dawać zbyt wielkich nadziei swoim elektoratom.
Jestem zaskoczony ich postawą, bo chociaż nikt poważny nie liczy na ich triumf w tej rywalizacji, jakim byłby udział w drugiej turze, to jednak wyniki boju o pałac Namiestnikowski będą bardzo istotne dla rezultatów SLD i PSL w znacznie dla obu partii ważniejszych jesiennych wyborach parlamentarnych.
Z takim brakiem woli walki Ogórek i Jarubas bardziej zaszkodzą niż pomogą ugrupowaniom, które postawiły na nich w wyścigu o prezydenturę.
















