– Z jednej strony rząd promuje regionalne i tradycyjne produkty, a z drugiej zakazuje ich sprzedaży – mówili.
Sprzedający na targach domowe smakołyki mogą być ukarani grzywną, co potwierdziła Lucyna Sznajder z tarnowskiego Sanepidu, przypominając przepisy, wedle których nie wolno wprowadzać do obrotu handlowego żywności przetworzonej; może być ona produkowana jedynie w zakładach pozostających pod nadzorem inspekcji weterynaryjnej bądź sanitarnej.
– Mam wybudowany piec do pieczenia chleba, z którego ustawowo na dzień dzisiejszy mogę skorzystać jedynie po to, żeby komuś pokazać, jak się chleb piecze, a nie wolno mi sprzedawać. Jest to dla nas bardzo duży cios poniżej pasa, że tak powiem – powiedziała na antenie RK-M jedna z rozżalonych wiejskich producentek żywności.
“Rolnicy przekonują, że swoje tradycyjne wyroby produkują w niewielkich ilościach i według dawnych receptur. A to nie idzie w parze z budowaniem nowoczesnych zakładów produkcyjnych. Poza tym ich budowa to olbrzymie koszty, na które ich nie stać. Gospodarze od lat walczą o zmianę tych nieprzychylnych przepisów” – czytamy na stronie internetowej Radia Kraków-Małopolska.
Jerzy Bukowski
(220).jpg)
















