Dlaczego przypominam te truizmy? Bo znowu powraca sprawa tajnych więzień CIA na terenie Polski. Mieli w nich być nie tylko przetrzymywani, ale także torturowani islamscy talibowie.
Nie oburza mnie sam fakt łamania polskiego prawa, co zarzucają ówczesnym władzom Rzeczypospolitej prokuratorzy, bo taki jest ich – organów ścigania – obowiązek. Niepokoi mnie, że to, co powinno na zawsze pozostać tajemnicą państwową, wychodzi na jaw i staje się przedmiotem medialnych dyskusji.
Taka sytuacja jest nie do pomyślenia w większości krajów Zachodu, w których przywiązanie do demokratycznej przejrzystości życia publicznego nie pozostaje w sprzeczności ze skrzętnym ukrywaniem tego, co ma być – dla dobra owych państw – ukryte.
W rozplotkowanej ponad miarę i nader skłóconej politycznie Polsce nie da się niczego utrzymać w tajemnicy. A skoro pewne wstydliwe sprawki wychodzą na powierzchnię, do akcji musi z urzędu wkroczyć prokuratura.
Nie wiem, czym skończy się to śledztwo, ale nie jest ani silne, ani godne zaufania państwo, które nie potrafi dochować dyskrecji w materii, w którą wmieszany jest jego najpotężniejszy polityczny i militarny sojusznik.
Jerzy Bukowski
(220).jpg)
















