Mundial bez Iranu — pierwszy bojkot od 76 lat, FIFA w rozkroku i polska droga do Ameryki

Iran oficjalnie wycofał się z Mistrzostw Świata w piłce nożnej 2026. To pierwsza taka sytuacja od 1950 roku — żadna drużyna, która wywalczyła awans na mundial, nie zrezygnowała z powodu wojny z krajem-gospodarzem turnieju.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
12 marca, 2026
Lewandowski mundial
Kipras Kažukolovas i Robert Lewandowski podczas meczu europejskich eliminacji do Mistrzostw Świata 2026 pomiędzy reprezentacjami Polski i Litwy na PGE Narodowym (Maciej Rogowski). Fot. Mrogowski Pphotography

Tymczasem FIFA udaje, że sytuacja jest pod kontrolą, Trump zaprasza Irańczyków na mecze, a Polska za dwa tygodnie gra o to, żeby w ogóle na ten mundial pojechać.

Trzecia drużyna świata, która awansowała — i pierwsza, która odchodzi

Iran zakwalifikował się na Mundial jako trzeci zespół na świecie, wyprzedzając między innymi Brazylię i Niemcy. Trafił do Grupy G razem z Belgią, Egiptem i Nową Zelandią, a wszystkie trzy mecze grupowe miały odbyć się na zachodnim wybrzeżu USA — w Los Angeles i Seattle, gdzie mieszka blisko milion Amerykanów irańskiego pochodzenia. Dla irańskich kibiców miał to być wyjątkowy turniej, grany dosłownie na ich amerykańskim podwórku.

A potem 28 lutego Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły operację „Epicka Furia”. Zginął ajatollah Chamenei. Zginęło ponad 1200 irańskich cywilów. W ciągu dwóch tygodni Iran zamienił się z uczestnika mundialu w kraj prowadzący wojnę z gospodarzem turnieju — sytuację, na którą regulamin FIFA nie był przygotowany, bo po prostu nigdy wcześniej się nie zdarzyła.

Minister sportu Ahmad Donyamali powiedział w irańskiej telewizji państwowej wprost: „Ten reżim zamordował naszego przywódcę. Zamordował tysiące naszych ludzi. W żadnych okolicznościach nie możemy uczestniczyć w Mistrzostwach Świata organizowanych przez kraj, który prowadzi przeciwko nam wojnę.”

Infantino zaprasza, Trump wzrusza ramionami, Iran odmawia

Historia tego tygodnia czyta się jak scenariusz, którego żaden scenarzysta by nie napisał. We wtorek wieczorem szef FIFA, Gianni Infantino, spotkał się z prezydentem Trumpem w Białym Domu i z dumą ogłosił na Instagramie, że „prezydent potwierdził, iż irański zespół jest oczywiście mile widziany na turnieju w Stanach Zjednoczonych”. Kilka godzin później irański minister sportu stanął przed kamerami i powiedział dokładne przeciwieństwo.

Sam Trump, zapytany wcześniej, czy mu zależy na udziale Iranu, odpowiedział z charakterystyczną dla siebie swobodą: „Naprawdę mnie to nie obchodzi.” To ten sam Trump, który w grudniu odebrał z rąk Infantino „Pokojową Nagrodę FIFA” — nowo ustanowione wyróżnienie, które FIFA wymyśliła specjalnie na tę okazję. Dwa miesiące później laureat nagrody pokojowej rozpoczął bombardowanie kraju, w którym drużyna miała grać na jego turnieju. Satyrę pisze samo życie.

Kto wejdzie za Iran? FIFA szuka rozwiązania, którego nie ma w podręczniku

Regulamin FIFA (artykuł 6.7) mówi, że w przypadku wycofania uczestnika federacja „podejmie decyzję według własnego uznania”. W praktyce oznacza to, że FIFA musi teraz w ekspresowym tempie znaleźć zastępcę, ponieważ mundial startuje 11 czerwca — za niespełna trzy miesiące.

Najbardziej prawdopodobnym kandydatem jest Irak, który jako następny w kolejce z azjatyckiej konfederacji miał grać w barażach międzykontynentalnych pod koniec marca. Za Irakiem czekają Zjednoczone Emiraty Arabskie. FIFA mogłaby też teoretycznie zostawić Grupę G z trzema drużynami zamiast czterech — ale to oznaczałoby mniej meczów, mniej pieniędzy z praw telewizyjnych i mniej zadowolonego Infantino, co w hierarchii priorytetów FIFA zajmuje dość wysokie miejsce.

Ironia sytuacji jest wręcz literacka: Irak — kraj, w którym stacjonują polscy żołnierze w ramach misji NATO — mógłby zająć mundialowe miejsce Iranu, z którym Ameryka właśnie toczy wojnę. Geopolityka i piłka nożna splotły się w węzeł, którego nikt nie umie rozwiązać.

Polska ma swoje problemy — Albania za dwa tygodnie

Zanim jednak zaczniemy analizować skład Grupy G, warto pamiętać, że Polska wciąż nie ma pewnego biletu na mundial. Drużyna Jana Urbana musi najpierw przejść przez barażowy młyn, który zaczyna się 26 marca meczem z Albanią na polskim stadionie. Jeśli biało-czerwoni wygrają, czeka ich finał baraży z lepszym z pary Ukraina–Szwecja.

Dopiero dwa zwycięstwa dadzą Polsce miejsce w Grupie F — obok Holandii, Japonii i Tunezji, z meczami grupowymi rozgrywanymi w USA. A tam czeka 10-milionowa Polonia, która od lat marzy o tym, żeby kibicować Lewandowskiemu na żywo, na amerykańskim stadionie, z biało-czerwonym szalikiem i piwem za dwanaście dolarów.

Drużyna ma argumenty: Lewandowski wciąż strzela, Zieliński dowodzi środkiem pola, Kiwior i Bednarek trzymają defensywę. Ale ma też historię rozczarowań, która każe polskim kibicom trzymać kciuki mocno, ale oczekiwania nisko. To może być ostatni mundial Lewandowskiego — co czyni te baraże czymś więcej niż kolejnym meczem.

Irańskie piłkarki szukają azylu — historia, o której nikt nie mówi

Na marginesie wielkiej polityki rozgrywa się mniejsza, ale bardziej ludzka historia. Irańska reprezentacja kobiet grała właśnie w Pucharze Azji w Australii, gdy wybuchła wojna. Sześć piłkarek poprosiło australijski rząd o wizy humanitarne — nie chciały wracać do kraju ogarniętego bombardowaniami, w którym kobiety od lat walczą o podstawowe prawa. Australia wizy przyznała. Jedna zawodniczka ostatecznie zmieniła zdanie, ale reszta została.

To nie jest historia o piłce nożnej. To historia o tym, co się dzieje, gdy sport spotyka się z rzeczywistością — i przegrywa. Infantino może powtarzać, że „futbol łączy świat”, ale te piłkarki wolały zostać na obczyźnie niż wrócić do ojczyzny w imię futbolowego braterstwa.

Co to znaczy dla nas — kibiców, Polonii, Polaków

Mundial 2026 miał być świętem piłki nożnej w trzech krajach, z 48 drużynami i miliardami widzów. Zamiast tego staje się areną, na której polityka, wojna i dyplomacja grają mecz, którego reguł nikt nie zna. Iran odpada, bo jest w stanie wojny z gospodarzem. FIFA szuka zastępcy. Trump wręcza nagrody pokojowe i zrzuca bomby w tym samym kwartale. A my, Polacy — próbujemy po prostu wygrać z Albanią.

Bo w przeciwieństwie do Iranu nasz problem nie polega na tym, że nie możemy pojechać na Mundial. Nasz problem polega na tym, że jeszcze nie wiemy, czy umiemy. I szczerze mówiąc — to jest o wiele przyjemniejszy problem do rozwiązania.


Głos Polonii w USA — poland.us. Mundial za 93 dni. Polska za dwa tygodnie gra o awans. Kibicuj z nami — i sprawdź polskie bary sportowe na polishpages.com.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter