Jego współpracownicy muszą również umieć trzymać język na wodzy, nawet jeśli bardzo ich on świerzbi. A w szczególności nie wolno im wypowiadać się pogardliwie i nadmiernie krytycznie o Bronisławie Komorowskim, ponieważ sztab kandydata Platformy Obywatelskiej tylko na to czeka, aby móc z radością zakrzyknąć: “widzicie, rodacy, ludzie Prawa i Sprawiedliwości nic się tak naprawdę nie zmienili, dalej są agresywnie zaczepni i wyżywają się w jątrzeniu”.
Pierwszy poważny błąd popełniła w tej materii Elżbieta Jakubiak. Kilka dni temu nie dała się sprowokować po chamsku atakującemu ją w TVN 24 za noszenie żałoby i stwarzanie w kampanii wyborczej atmosfery mauzoleum Lenina Kazimierzowi Kutzowi, by teraz zupełnie nieopacznie i bez większego sensu powiedzieć bez żadnego nacisku w tej samej telewizji, że marszałek Sejmu unika debaty z Kaczyńskim, ponieważ nie ma nic powiedzenia, a swoje teksty odczytuje z promptera.
Nawet jeśli Jakubiak jest przekonana co do słuszności swojej tezy, nie powinna jej upubliczniać. Przewodnim motywem kampanii prezesa PiS jest bowiem zachowanie stoickiego spokoju, czyli niewdawanie się w przepychanki słowne i niereagowanie na żadne zaczepki. Taka postawa przynosi widoczne sukcesy i podoba się Polakom, którzy coraz częściej wyrażają w ankietach i sondażach chęć głosowania na Jarosława Kaczyńskiego.
I niech tak będzie nadal, a przynajmniej jak najdłużej. Bo tylko w ten sposób można wytrącić oręż z rąk najwyraźniej zdezorientowanych i zdenerwowanych bezskutecznością swoich poczynań sztabowców PO.
Skoro zacząłem od przysłów, to i przysłowiem zakończę: “mowa jest srebrem, a milczenie złotem”.
Jerzy Bukowski















