– Wszystko jest zgodne z prawem. Nie wiem, dlaczego jest takie zainteresowanie sprawą. My tego nie nagłaśnialiśmy – powiedział dziennikarzom tej stacji.
Pan Krzysztof ma niewielką działkę na obrzeżach Poronina i od lat próbuje na niej postawić dom. Ilekroć jednak wysyłał do gminy wniosek z pozwoleniem na budowę, zawsze przychodziła odpowiedź odmowna.
– To jest polana Chycokówka. Ona od 12 lat jest chroniona przez przepisy zagospodarowania przestrzennego, które chronią walory widokowe – wyjaśnił TVN 24 zastępca wójta gminy Poronin Andrzej Buńda
Zgodnie z prawem nie może tam stanąć żaden nowy budynek mieszkalny. Od czego jednak polska pomysłowość? Skoro nie wolno wznieść domu, trzeba zbudować mieszkalny szalet. Drewniany, w góralskim stylu, o powierzchni 150 metrów kwadratowych powierzchni. Na piętrze planowane jest w pełni funkcjonalne mieszkanie, chociaż tak się nie będzie nazywać.
– Inwestor przedstawił, że są to pomieszczenia socjalne dla pracowników. Ciężko jest mi powiedzieć, jakie będą szczegółowe rozwiązania w samym projekcie – powiedział dziennikarzom Buńda.
Pan Krzysztof nie chce przyznać tego wprost, ale sprytnie wykorzystał przepisy stworzone przez radnych gminy.
– Odpowiem tak, jak odpowiedziałem radnym: czy szalet to od razu musi być barak, czy jakieś inne toitoie? Nie wiem, dlaczego tutaj nie można budować. Skoro tu dom stoi jeden, drugi, na końcu polany stoi dom. A szalety wolno budować! – stwierdził przed telewizyjną kamerą.
Zastępca wójta przyznał, że wolno, ale tylko na razie. Przed wysypem podobnych mieszkalnych szaletów uroki Poronina ma zabezpieczyć zmiana przepisów.
– Skoro ktoś wyszedł z takim wnioskiem, to trzeba będzie wyciągnąć dogłębnie wnioski, trzeba będzie szczegółowo określić ten plan w przyszłości – zapowiedział Buńda.
Wszystko wskazuje jednak na to, że władze gminy nie będą miały wyjścia – plan budowy szaletu nie kłóci się przecież z planem zagospodarowania polany. A tego, jakiej wielkości ma on być, nie regulują żadne przepisy.
Jerzy Bukowski












