Gwiazdor Telewizji TVN 24 na antenie Programu I Polskiego Radia skrytykował to czasopismo za zrobienie wywiadu z człowiekiem, który zaatakował go podczas plenerowego “Szkła kontaktowego” na Owsiakowym “Przystanku Woodstock”. Powiedział, że “jakiś pseudodziennikarz z gazety białostockiej zrobił z nim pełny wywiad pod pełnym nazwiskiem, pokazał jego zdjęcie i pozwolił mu wyrazić… kompletne bzdury”. I zasugerował, że “pseudodziennikarz zrobił mu przysługę, być może to jest jego kolega”.
Wasilewski zareagował natychmiast, pisząc:
“Gdy TVN24 ściąga do Katowic swój helikopter, by na żywo relacjonować proces <matki Madzi z Sosnowca>, to jest to rzetelne i ważne misyjne dziennikarstwo. (…) Gdy większość dziennikarzy podczas konferencji prasowej prokuratora Przybyła łapała za aparaty i kamery, zamiast rzucić się człowiekowi na ratunek (jedynym z ludzkimi odruchami był nota bene dziennikarz regionalny, z <Głosu Wielkopolskiego>), to redaktor Miecugow milczał jak zaklęty. Gdy w telewizji pojawiały się wywiady z Adamem Czeczetkowiczem (tym od Kononowicza), samym Kononowiczem i Hubertem H. – bezdomnym, który naubliżał prezydentowi, to były perły dziennikarstwa. Gdy media promują osoby pokroju Natalii Siwiec, Patrycji Pająk czy Agnieszki <Frytki> Frytkowskiej, to jest to rozrywka wprowadzająca widza w inny poziom. Panią Frytkę, prowadzący pierwszej edycji <Big Brothera> – Grzegorz Miecugow powinien zresztą bardzo dobrze znać.”
Miecugow nie ukrywał też swojego stosunku do człowieka, który uderzył go w trakcie Woodstocku:
– To nie przypadek, że Oskar W. jest z Białegostoku. Przepraszam, że tak mówię. Białystok stał się centrum osób, które nazywają siebie prawicą i wzywają do tego, aby Polska się obudziła… I propagują taki obraz Polski, że dzieje się tu coś strasznego, że jesteśmy wyprzedani, jesteśmy wasalami i wszystko jest źle – mówił w radiowej Jedynce.
Wasilewski odparł:
“Holocaust, jak sugeruje w wywiadzie dla <Super Expressu> redaktor, nie zaczął się, gdy polityczny fanatyk (w głównej mierze ogłupiony wojną polsko-polską od rana do wieczora pokazywaną we wszystkich mediach) zastrzelił Marka Rosiaka w Łodzi. Zaczął się dopiero, gdy redaktor Miecugow dostał <liścia od niezrównoważonego, bezrobotnego 25-latka>.”
I tak właśnie dziennikarz mało znanego, lokalnego “Czasu Białegostoku” załatwił gwiazdę TVN 24: konkretnie, rzeczowo, sugestywnie.
















