“Kilkanaście mebli, m.in. krzesła, stolik i fotele w stylu Ludwika XVI, a także obrazy pochodzące z dworku, pejzaż Wilna, portret jednego z członków rodziny Marszałka, ponadto kandelabry i rzeźba znajdują się w doskonałym stanie. Rzeczy te odkryli – o czym jako pierwsi poinformowaliśmy już w sierpniu – pracownicy Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku. Od wielu miesięcy, starają się o zwrot tych niezwykle cennych pamiątek po Marszałku” – czytamy w gazecie.
Jak poinformował redakcję rzecznik MON pułkownik Jacek Sońta, wszystko jest na dobrej drodze, aby obiekty te wróciły do Sulejówka.
“- Fundacja Rodziny Józefa Piłsudskiego zwróciła się do Ministra Obrony Narodowej z wnioskiem o przekazanie zbioru mebli i pamiątek zidentyfikowanych jako wystrój dworku Milusin Marszałka Józefa Piłsudskiego. Intencją ministerstwa oraz Fundacji jest, aby te elementy spuścizny narodowej związanej z postacią Marszałka, znalazły się w zbiorach Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku w możliwie jak najkrótszym czasie” – powiedział gazecie, ale nie sprecyzował, kiedy zostaną one zwrócone.
Nie wiadomo w jaki sposób meble Komendanta trafiły do wojskowego ośrodka.
“Jak ustaliliśmy, po wojnie przez jakiś czas rezydowali w nim oficerowie NKWD. Sowieci opuścili budynek w połowie 1947 roku, obiekt ten został wtedy rozgrabiony. Przejęła go administracja wojskowa. I być może już wtedy trafiły tam elementy wyposażenia zrabowane z dworku Marszałka Piłsudskiego w Sulejówku. Bo oto latem 1947 r. do Milusina przyjechał gen. Piotr Jaroszewicz, ówczesny wiceminister obrony narodowej odpowiedzialny za kwatermistrzostwo, późniejszy premier w PRL. Obejrzał dworek Marszałka. W kilka dni potem przyjechali tam żołnierze i załadowali na ciężarówki meble, pamiątki, książki i wywieźli je w nieznanym kierunku” – napisała “Rzeczpospolita”.
















