– Jesteśmy wdzięczni, że ktoś w końcu zainteresował się kolejnymi obchodami rocznicy ludobójstwa na Wołyniu, jednak trudno zaakceptować nam próbę fałszowania historii poprzez używanie nazwy, której celem jest uniknięcie słowa “ludobójstwo” w odniesieniu do zbrodni dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich – powiedział portalowi członek Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, lekarz ze 105. Kresowego Szpitala Wojskowego w Żarach doktor Zbigniew Kopociński.
Według niego zastępowanie tego pojęcia eufemistycznymi określeniami: “czystki etniczne”, “męczeństwo”, “wydarzenia wołyńskie”, “tragedia wołyńska”, jest zdecydowanie nie na miejscu i służy zakłamywaniu rzeczywistości, nie ulega bowiem wątpliwości, że na Kresach w latach 1939-1945 miało miejsce ludobójstwo, którego na Polakach, a także na obywatelach II RP wywodzących się z innych kultur etnicznych, np. ormiańskiej, żydowskiej, czeskiej, dokonali mordercy z OUN-UPA. Z rąk swoich rodaków ginęli także Ukraińcy broniący swoich sąsiadów innych narodowości.
– Chcemy uniknąć już nieraz stosowanej manipulacji, choćby takiej, jak osławione sformułowanie “czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”. Przyjęcie wadliwej ustawy zaowocuje tym, że po kilku latach polska młodzież będzie miała kompletny mętlik w głowie i nikt nie będzie kojarzył 11 lipca z apogeum zbrodni ludobójstwa dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów – argumentował dr Kopociński.
W jego ocenie określenia oraz uzasadnienia używane w proponowanej ustawie powinny być jasne i precyzyjne, aby ponad wszelką wątpliwość określić sprawców zbrodni, czyli OUN-UPA.
















