Dotacji w trudnej do ustalenia wysokości udzielili też na ten film minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdana Zdrojewskiego (jego rzecznik nie odpowiedział na e-mailowe pytanie Kłopotowskiego w tej sprawie) oraz prywatne firmy.
“PISF odmówił ujawnienia mi umowy z producentem Akson Studio na przyznanie dotacji zasłaniając się tajemnicą handlową. Na pewno zgodnie z prawem. Jednak można się domyślać, że jak w każdej umowie o dzieło jest tam klauzula o wykonaniu pracy z należytą starannością. Zaś <Wałęsa> nie został starannie wykonany w aspekcie prawdy historycznej. Scenarzysta i reżyser nie zrobili wyczerpującej dokumentacji najważniejszego tematu III Rzeczpospolitej. To jest dla PISF podstawa prawna żądania zwrotu dotacji z racji nie dotrzymania warunków umowy. Z tego samego powodu – niedotrzymania warunków – Instytut żąda zwrotu dotacji od producenta <Pokłosia>. To niech żąda także od producenta <Wałęsy>” – napisał Kłopotowski w portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
Zdaniem krytyka film o Lechu Wałęsie miał wykorzystać nazwisko (markę) byłego przewodniczącego NSZZ “Solidarność” i prezydenta RP do propagandy Polski za granicą, “bo tam łatwiej ludzi otumanić, niż w kraju”.
“To już się nie uda z powodu wypadnięcia z konkursu do Oskara. Wajda i Głowacki zmarnowali szekspirowski temat odrzucając wizję Wałęsy jako postaci tragikomicznej i moralnie upadłej. Gdyby podjęli rewizję jego mitu, zadziwiliby świat. Mogliby odnieść wielki sukces artystyczny i otrzymać nagrodę amerykańskiej akademii filmowej. Tak postąpiliby wolni artyści. Jednak oni nie są wolni. Chcieli uprawiać propagandę rządową i ponieśli klęskę, marnując środki publiczne. Po oskarowej porażce obaj twórcy filmu udzielili wywiadów. I widać, że niczego nie chcą zrozumieć. Ich wspólne dzieło jest bankructwem moralnym, klęską propagandową i marnacją artystyczną, lecz oni brną dalej w wykręty. Wajda odgraża się, że jeszcze pokaże w kinie, co myśli o przeciwnikach politycznych. Zaś Głowacki niby żartem – a naprawdę serio – mówi, że może kłamać tylko za pieniądze. Owszem, nakłamali i teraz ten film jest pomocą dydaktyczną do nauczania historii w szkołach według programu Narodowego Centrum Kultury” – czytamy w tekście Kłopotowskiego.
Swój tekst kończy apelem:
“Oddajcie pieniądze! Nie wolno okłamywać młodzieży w wolnym kraju! Uprawiać marnej propagandy! Marnować publicznych środków! Żądanie zwrotu dotacji przez PISF i ministra kultury byłoby dla cyników pożytecznym wstrząsem.
Takie mnie się trzymają żarty w naszym niepoważnym państwie…”
















