To doprawdy piękne sformułowanie, prawdziwe mistrzostwo erystyczne i dowód wielkiej wiary w siebie oraz w swoją partię nasunęło mi natychmiast na myśl starą anegdotę o wyścigu kolarskim, w którym wzięło udział dwóch zawodników: Amerykanin i Rosjanin. Wygrał ten pierwszy, a w moskiewskiej “Prawdzie” ukazało się sprawozdanie pod tytułem: “Nasz reprezentant zajął zaszczytne drugie miejsce, jego rywal przyjechał jako przedostatni”.
Kandydatka PO umie – jak widać – korzystać z doskonałych, sowieckich wzorów uprawiania optymistycznej propagandy nawet w skrajnie niekorzystnych okolicznościach.
















