Pokaz filmu o polskim batalionie im. Jarosława Dąbrowskiego, który w 1936 walczył w Hiszpanii, przeciwko siłom generała Francisca Franco zorganizowała grupa osób, która sprzeciwia się zmianie nazwy – w ramach dekomunizacji przestrzeni publicznej – pobliskiej ulicy Dąbrowszczaków.
Jak powiedział gazecie jeden z uczestników seansu, w klubie było około 100 osób, a granat został wykopany na zewnątrz, spowijając chmurą dymu plac Hallera.
Inna z osób relacjonowała, że nagle coś błysnęło na podłodze, a osoby, które przyszły na film zaczęły od razu zakrywać twarze i krzyczeć. Granat wrzuciły trzy zamaskowane osoby, które zaraz potem uciekły.
“Inny z uczestników napisał na Facebooku, że wezwana przez gospodarzy lokalu policja nawet się nie zbliżyła, żeby rzucić okiem, bo przecież <nikomu się nic nie stało>. Jednak policja zapewnia, że była na miejscu i sprawą się zajmuje, choć nikt nie został ranny, nie odnotowano też żadnych szkód. Funkcjonariusze mają przejrzeć monitoring z lokalu i ustalić sprawców zdarzenia. Podczas wietrzenia pomieszczeń zebrani zaśpiewali na ulicy <Warszawiankę>” – czytamy w “Rzeczpospolitej.
















