Liderom Polski Razem i Solidarnej Polski pokazano właściwe dla nich miejsce w szyku, czyli w tylnych rzędach, co każdy polityk winien sobie odpowiednio wytłumaczyć. I nie pomoże robienie dobrej miny do złej gry, bo tak naprawdę oni już w ogóle nie są w grze, pozostało im jedynie liczyć na łaskawość prezesa Kaczyńskiego przy układaniu w przyszłym roku list wyborczych do parlamentu, czyli mówiąc brutalnie: na resztki z pańskiego stołu tudzież na ochłapy.
Sprowadzeni do poziomu parteru mogą co najwyżej pomarzyć o dawnej, ministerialnej sławie, bo “to se ne vrati”. Ich już po prostu nie ma w wielkiej polityce, tylko jeszcze o tym nie wiedzą lub z rozpaczy udają, że jest inaczej.
















