“O swej decyzji Gowin poinformował podczas konferencji prasowej w Krakowie. Zaczął od porównań polityki z piłką nożną. Mówił, że Platforma ma za sobą wygraną pierwszą połowę meczu, natomiast teraz, w drugiej połowie, gdy rywale rzucili się do natarcia, <kapitana opuszczają siły, słabnie doping, a drużyna zaczyna tracić wiarę w zwycięstwo>” – czytamy w “GW”.
Dlatego właśnie były minister sprawiedliwości zamierza powalczyć o przywództwo w PO, bo wg niego od tego, jaka będzie Platforma, zależy przyszłość Polski.
Zapytany, czy nie boi się, że podzieli los Jana Rokity, który przed laty reklamował się jako <premier z Krakowa>, Gowin odparł, że podwawelski gród zasługuje na premiera niezależnie od tego, czy będzie to on, czy ktoś inny.
“- Wierzę w gospodarkę opartą o uczciwą konkurencję, przedsiębiorczość i własność prywatną. Uważam, że trzeba obniżyć podatki. Udowodniłem już, jako minister sprawiedliwości, że można poszerzać wolność gospodarczą i usuwać bariery krępujące energię Polaków” (wszystkie cytaty za “GW”) – przekonywał dziennikarzy, nawiązując do przygotowanej przez siebie deregulacji zawodów.
Gowin zapowiedział, że wkrótce przedstawi projekt polityki prorodzinnej.
“- Kandyduję, bo chcę bronić tradycyjnych wartości. Polacy są dumnym narodem, częścią Unii Europejskiej. Chcemy zachować nasze narodowe dziedzictwo i wiarę przodków” – podkreślił.
Zastrzegł, że zrobi wszystko, by nie dopuścić po wyborach do ewentualnej koalicji Platformy z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, ponieważ byłoby to sprzeniewierzeniem się solidarnościowemu dziedzictwu i dodał, że nie akceptuje “socjaldemokratycznych recept, podsuwanych przez premiera Tuska”. Wykluczył też jednak koalicję z Prawem i Sprawiedliwością.
Pytany, czy odejdzie z partii w przypadku przegranej w wyborach o jej przywództwo odpowiedział, że przyjmie to ze zrozumieniem, będzie jednak nadal walczył o konsolidację środowisk konserwatywnych przeciw recydywie socjalizmu.
“- Nie ma dziś żadnego powodu, bym rozważał odejście z PO” – wyjaśnił.
Premier Donald Tusk, zapytany o komentarz do decyzji Jarosława Gowina, powiedział Polskiej Agencji Prasowej:
– Kamień spadł mi z serca. Bałem się, że nie będę miał kontrkandydata.
















