Były minister spraw zagranicznych i ambasador RP w Austrii przestrzegał, że wygrana w wyborach prezydenckich Jarosława Kaczyńskiego może spowodować, iż Polska spadnie do rangi Ruandy i Burundi, a rządziłby nią “człowiek, który ma doświadczenie w hodowli zwierząt futerkowych, natomiast nie ma doświadczenia w byciu ojcem kogokolwiek i czegokolwiek”.
– Władysław Bartoszewski nie powinien takich rzeczy robić. To niewątpliwie wybitny intelektualista i ludzie, których pan Bóg obdarzył większą ilością szarych komórek powinni z nich korzystać. Uważam, że poprzednie wystąpienie Bartoszewskiego (o nekrofilii w kampanii Kaczyńskiego – JB) potraktowałbym w kategoriach głupich, złych. Ale niedzielne także – powiedział na antenie TVN 24 Frasyniuk.
Były przewodniczący Partii Demokratycznej przyznał, że wielu wypowiedzi członków komitetu słuchał z zaskoczeniem.
– Żaden z głosów nie identyfikuje się z poglądami Bronisława Komorowskiego. Raczej przeważały głosy wynikające ze strachu przed Kaczyńskim. Mam wrażenie, że sztab i ludzie, którzy zabierają głos, popełniają ogromny błąd. To pusta agresja. To nie jest agresja, która przyciągnie wyborców i to nie jest agresja, która pokona Jarosława Kaczyńskiego – mówił Frasyniuk.
Bardzo krytycznie odniósł się także do felietonisty Marka Majewskiego, który w cytowanym w Łazienkach wierszu stwierdził, że “nazbyt często charyzmę mają psychopaci”, co było nazbyt czytelną aluzją do Jarosława Kaczyńskiego.
Jerzy Bukowski















