“Fasola niepodległości”

To nie jest żaden niestosowny żart, ani tym bardziej naigrywanie się ze Święta Niepodległości. W Szczawnicy 11 listopada serwowano w wybranych restauracjach tak właśnie nazwaną białą, karłowatą fasolkę z bordowym rytem przypominającym orła w koronie.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
13 listopada, 2012
Post thumbnail default dark

Jak ustaliła Polska Agencja Prasowa, nasiona tej niezwykłej fasoli, która całkowicie zniknęła z upraw, zachowały się jedynie w rodzinie Bulzaków w Świniarsku koło Nowego Sącza.

“W 2000 roku na nowo odkrył ją polonista, radny powiatowy i autor kulinarnych publikacji Zenon Szewczyk. Zafascynowany ziarnem zaczął zbierać informacje o fasoli i postanowił ją uprawiać oraz popularyzować wśród rolników. Ustny przekaz mówi, że ziarna tej niezwykłej fasoli na Sądecczyznę trafiły z dawnych kresów wschodnich, prawdopodobnie z okolic Stanisławowa. W okresie zaborów sadzono ją tam w tajemnicy, pomiędzy ziemniakami, ponieważ za jej uprawianie groziły surowe represje ze strony zaborców. Zaborcy postrzegali bowiem fasolkę za symbol polskości” – czytamy w depeszy PAP.

Szewczyk zainteresował się nietypowym warzywem i dotarł do informacji, zgodnie z którymi w czasie zaborów obowiązkiem patriotycznym było spożywanie “fasoli niepodległości” w jednej z potraw wchodzących w skład tradycyjnej wieczerzy wigilijnej, np. w barszczu zamiast uszek.

“Fasola z orzełkiem jest zarejestrowana na liście produktów tradycyjnych od 2010 roku, jednak na razie nie może trafić na listę produktów regionalnych chronionych na terenie Unii Europejskiej, ponieważ nie jest produkowana w ilościach handlowych. Fasola ta jest uprawiana w kilku gospodarstwach na Sądecczyźnie, jej nasiona trafiły ostatnio także do gospodarstw w innych regionach Polski” – napisała PAP.

Wydawca portalu internetowego potrawyregionalne.pl i znawca sztuki kulinarnej Leszek Horwath powiedział PAP, że także dzisiaj powinna ona stać się “obowiązkowym daniem w dniu 11 listopada, podobnie jak gęsina”.

Ponieważ zawsze byłem zwolennikiem różnorodnych i wesołych form świętowania państwowych rocznic nie tylko w kościołach, na akademiach, pochodach i wiecach, ale także w towarzyskim gronie, czyli przy suto zastawionym stole, bardzo spodobał mi się szczawnicki pomysł. Oby przyjął się on w całej Polsce, bo najwyższy czas, aby naszym narodowym daniem przestały być wreszcie śledź po japońsku i fasolka po bretońsku (nie mające zresztą nic wspólnego z Japonią, ani z Bretanią). Jedzmy więc – nie tylko 11 Listopada – gęsinę, bigos i “fasolę niepodległości”, a pijmy (byle w rozsądnych ilościach) rodzime trunki: żubrówkę, starkę, soplicę, jarzębiak, krupnik, zacne miody.

Jerzy Bukowski
Korespondencja z Krakowa
dla Portalu www.Poland.us

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter