Jak pisałem 28 maja, śledztwo dotyczyło dwóch wypowiedzi medialnych nowego europosła. W lutowym artykule pt. “Seks-Misjonarki”, który ukazał się w tygodniku “Angora” i na stronie internetowej Korwin-Mikkego krytykując edukację seksualną w szkołach napisał on m.in., że wolałby, by jego córka trafiła w łapy pedofila, “który po pupie poklepie, biuścik pomaca, może popieści i pocałuje – niż poszła na taką lekcję”.
W maju w programie Telewizji TVN 24 “Kropka nad i” w TVN24 zwrócił się do Pawła Kowala:
– Gdyby pan się znał na kobietach, to by pan wiedział, że zawsze się troszeczkę gwałci. (…) Kobiety zawsze udają, że pewien opór stawiają i to jest normalne. Trzeba wiedzieć, kiedy można, a kiedy nie.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo z doniesienia Anny Kubicy z Twojego Ruchu.
Jak powiedział PAP rzecznik PO Przemysław Nowak, przesłuchany jako świadek Korwin-Mikke zeznał, że nie miał zamiaru publicznie podżegać ani do zgwałcenia, ani do przestępstw pedofilskich.
– Mówił też, że wydźwięk jego artykułu był antypedofilski. Odnosząc się zaś do słów o kobietach, zeznał, że była to tylko jego opinia “na temat relacji damsko-męskich” – dodał Nowak.
Z tego powodu prokuratura nie doszukała się znamion przestępstwa w tych stwierdzeniach i prawomocnie umorzyła postępowanie przeciw niemu.
Czy Janusz Korwin-Mikke wyjdzie obronną ręką także z incydentu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, gdzie kilka dni temu spoliczkował europosła Michała Boniego (MSZ złożyło doniesienie do prokuratury i do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego) i z wczorajszej odzywki w PE o murzynach (czarnuchach), którą zakwalifikowano jako przejaw rasizmu?
















