– Nabożeństwo to powinno być jednym z aktów zadośćuczynienia za wszelkie zniewagi, jakich dopuszczono się w Ojczyźnie wobec świętego znaku Krzyża – powiedział abp Nycz Polskiej Agencji Prasowej.
Dodał, że ma to być także “akt wynagrodzenia za zniewagi, jakich doznaje krzyż nie tylko w Polsce, ale w Europie i na całym świecie”.
Zapytany, czy do tego czasu krzyż sprzed Pałacu Prezydenckiego zostanie przeniesiony – zgodnie z ustaleniami do kościoła pw Świętej Anny – metropolita warszawski powiedział, że nie potrafi udzielić odpowiedzi.
Z krzyżem związana jest też inicjatywa bliskich 29 ofiar katastrofy z 10 kwietnia, którzy chcą go zabrać na pielgrzymkę do Smoleńska.
O pomoc w jej zorganizowaniu zwrócili się w liście otwartym do prezydentowej Anny Komorowskiej. W wyjeździe 10 października, pół roku po tragedii, miałyby uczestniczyć rodziny wszystkich ofiar.
“Do Smoleńska rodziny chcą polecieć samolotem. W liście rodziny m.in. Jerzego Szmajdzińskiego, Stanisława Komorowskiego, gen. Franciszka Gągora, gen. Andrzeja Błasika i mjr. Arkadiusza Protasiuka poprosiły żonę prezydenta o pomoc w zorganizowaniu tej pielgrzymki i wzięcie w niej udziału jako honorowy jej opiekun” – czytamy w depeszy PAP.
“Może to wydawać się odważne, ale chcielibyśmy do Smoleńska polecieć samolotem. Symbolicznie dokończyć tamtą niedokończoną podróż. Moglibyśmy zabrać ze sobą krzyż z Krakowskiego Przedmieścia, dla którego tak trudno znaleźć właściwe miejsce akceptowane przez wszystkich” – napisały rodziny w liście do prezydentowej.
Czy na taką zmianę docelowej lokalizacji krzyża zgodzi się jednak abp Kazimierz Nycz, nie mówić już o jego obrońcach?

(62).jpg)











