Nie tak dawno całą Polskę obiegła informacja, że należąca do jego rodziny Bachleda Grupa Inwestycyjna zamierza nabyć kolejkę linową na Kasprowy Wierch, włączając się w ten sposób w proces jej prywatyzacji i odsuwając zagrożenie w postaci przejęcia jej przez słowacką firmę Tatry Mountain Resorts. Pozyskał dla tego celu grupę biznesmenów i zarejestrował już spółkę, w której udział zadeklarowała gmina miasta Zakopanego. Ponieważ dla wielu Polaków Kasprowy jest symbolem naszych najwyższych gór, a także narciarstwa, inicjatywa byłego burmistrza spotkała się z pozytywnym przyjęciem.
Skoro ma się w perspektywie zostać właścicielem kolejki, warto zadbać o to, aby korzystający z niej turyści mieli gdzie godnie zanocować i zjeść. Dlatego Bachleda Curuś postanowił kupić za 52 miliony złotych słynny zakopiański hotel Mercure Kasprowy na zboczach Polany Szymoszkowej. Podpisał już przedwstępną umowę z dotychczasowym właścicielem – firmą Orbis S.A., na konto której wpłynęła odeń zaliczka w wysokości pół miliona zł.
Biznesmen obiecuje, że po przejęciu hotelu będzie honorował umowę franczyzowa, dzięki czemu pozostanie on w sieci Accor Mercure, która zarządza nim we wzorowy sposób. Nie obejdzie się jednak bez remontu, po którym wybudowany w pierwszej połowie lat 70. ubiegłego wieku i będący wówczas synonimem luksusu hotel zyska wyższy standard, ale zachowa dotychczasowe trzy gwiazdki, aby przyciągać nie tylko najbogatszą klientelę.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc można się spodziewać, że równie podziwiany jak nielubiany pod Tatrami Adam Bachleda Curuś nie poprzestanie na kolejce i hotelu, zwłaszcza że od dawna jest już właścicielem wielu obiektów handlowych w Zakopanem. Kto wie, czy nie wyciągnie zbrojnej w ogromne pieniądze ręki po skocznie narciarskie na Krokwi lub po kolejkę linowo-terenową na Gubałówkę? W wypowiedziach dla mediów podkreśla bowiem, że jego grupa inwestycyjna jest firmą rodzinną i chce dalej żyć w Zakopanem, przykładając się do jego rozwoju.
Tajemnicą poliszynela jest jednak chęć wybudowania przezeń hotelu w Krakowie i być może wtedy mieszkańcy podwawelskiego grodu zaczną sobie zadawać podobne pytania jak zakopiańczycy.
Jerzy Bukowski
Korespondencja z Krakowa
dla Portalu www.Poland.us
















