Sprawa dotyczy błędnych nazw, jakich większość krakowskich (a za nimi ogólnopolskich) mediów używa wobec stojącego pod Wawelem Krzyża Narodowej Pamięci, nazywając go Katyńskim oraz miejsca wiecznego spoczynku prezydenckiej pary Lecha i Marii Kaczyńskich określając je – również błędnie – jako kryptę pod wieżą Srebrnych Dzwonów.
Zacznę od drugiego przypadku. W krypcie pod wieżą Srebrnych Dzwonów pochowany jest tylko i wyłącznie Józef Piłsudski. Lech Kaczyński z małżonką spoczęli natomiast w jej przedsionku, który należy jak najszybciej ochrzcić. Najczęściej proponowane nazwy dla tej krypty to: Smoleńska (ewentualnie Ofiar Katastrofy Smoleńskiej), Katyńska i Prezydencka. Im szybciej zostanie wybrana któraś z nich (lub jeszcze inna), tym lepiej, bo prawidłowe określanie jej mianem przedsionka nie licuje z rangą, jaką uzyskała po 18 kwietnia br.
Na placu Ojca Adama Studzińskiego, przed “harcerskim” kościółkiem pw. Świętego Idziego stoi zaś Krzyż Narodowej Pamięci. Wzniesiono go w maju 1990 roku staraniem Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego przy Towarzystwie Miłośników Historii i Zabytków Krakowa oraz Zarządu Regionu Małopolska NSZZ “Solidarność”.
Wprawdzie na poprzecznej belce widnieje napis “Katyń” i daty 1940 oraz 1990, a odsłonięcie oraz poświęcenie odbyło się w 50. rocznicę zbrodni popełnionej przez NKWD na polskich oficerach, to jednak ramiona tego krzyża obejmują wszystkie ofiary komunizmu z lat 1939-1989, o czym można przeczytać na stojącym przed nim kamieniu.
Byłbym wdzięczny wszystkim dziennikarzom, a także wypowiadającym się publicznie osobom, aby – parafrazując sławne sformułowanie Cypriana Kamila Norwida – zechciały w przypadku tych dwóch miejsc “odpowiednie dać rzeczy słowo”
dr Jerzy Bukowski hm
przewodniczący Komitetu Opieki
nad Kopcem Józefa Piłsudskiego
(61).jpg)












