Od decyzji prokuratury odwołało się kilka organizacji i osób, które wcześniej złożyły zawiadomienia o popełnieniu przez nią przestępstwa podczas dyskusji w Telewizji TVN 24 (pisałem o tym tutaj kilka razy)., kiedy powiedziała:
– Ci żołnierze zabili tylko tysiąc żołnierzy radzieckich, a 30 tysięcy Polaków, w tym kobiet i dzieci, które gwałcili, mordowali i rabowali. To były zbrodnie przeciwko ludzkości.
Jak poinformowała gazetę zastępca prokuratora rejonowego Warszawa-Mokotów Małgorzata Skrzypczak, “po uzupełnieniu braków formalnych i uprawomocnieniu się zarządzeń zostanie niezwłocznie nadany bieg zażaleniom złożonym w przedmiotowej sprawie”.
Prokuratura stwierdziła, że wprawdzie wypowiedź prof. Senyszyn wyczerpuje znamiona znieważenia Żołnierzy Niezłomnych (Wyklętych), ale uznała też, że nie widzi podstaw do prowadzenia postępowania z urzędu.
“Opisane zachowanie pozbawione jest większej społecznej doniosłości. Wypowiedź posłanki Senyszyn jest jedynie jedną z wielu kontrowersyjnych wypowiedzi wygłaszanych codziennie przez polityków” – stwierdził w cytowanym przez “ND” uzasadnieniu prokurator Paweł Szpringier i zasugerował osobom oraz organizacjom, które wniosły zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, aby skierowały do sądu prywatne akty oskarżenia.
Ona sama tak odniosła się do tej decyzji na Twitterze:
“Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie mojej wypowiedzi o żołnierzach wyklętych, bo trudno ścigać za mówienie prawdy, nawet trudnej.”
Zawiadomienia złożyło w sumie 9 osób, m.in. żołnierze Armii Krajowej i więźniowie okresu stalinowskiego Wacław Sikorski oraz Zbigniew Lazarowicz, a także 7 organizacji, m.in. Związek Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego, Fundacja Armii Krajowej im. gen. Leopolda Okulickiego-“Niedźwiadka”, Stowarzyszenie Szarych Szeregów.
“- Pani, a właściwie towarzyszka Senyszyn, może sobie pozwolić na wiele, bo jest byłą europosłanką, byłą działaczką PZPR i aktualną SLD. Czuje się pewna, bo ma ochronę mediów, <Gazety Wyborczej> i innych. Takim ludziom na razie, jak im się wydaje, wolno więcej, wolno przede wszystkim obrażać. Gdyby takie działania miały miejsce w drugą stronę, to niewątpliwie byłyby procesy i wyroki” – skomentował tę sprawę na łamach “Naszego Dziennika” historyk Leszek Żebrowski.










