Nie chodzi mi o rzeczową dyskusję na temat sensowności tego zrywu, ponieważ obowiązkiem historyków jest poszukiwanie prawdy i budowanie teorii na podstawie zgromadzonego materiału źródłowego. Z równą powagą należy więc przyjmować argumenty zwolenników i przeciwników decyzji o objęciu stolicy Polski akcją “Burza” po tragicznych doświadczeniach z tych miast, do których wcześniej wkroczyła Armia Czerwona, zwłaszcza z wileńskiej operacji “Ostra Brama”.
Na marginesie (to wyjątkowo adekwatne w tym kontekście określenie) merytorycznej debaty naukowców każda rocznica rozpoczęcia Powstania Warszawskiego przynosi falę ziejących nienawiścią tekstów w części mediów, a zwłaszcza w internecie. Ich autorzy bez żadnego fachowego przygotowania wchodzą w role sędziów wydających surowe wyroki na polityków i generałów, którzy wydali rozkaz o godzinie “W”. Bywa, że – korzystając z anonimowości jaką zapewniają portale społecznościowe – zniesławiają ich pamięć w sposób budzący obrzydzenie u każdego, kto chce patrzeć na najnowsze dzieje w obiektywny sposób i zarazem z patriotycznym nastawieniem (da się to pogodzić).
Z drugiej strony mamy do czynienia z próbą zawłaszczania powstańczej tradycji przez pozostające ze sobą od dawna w wielkim konflikcie partie polityczne, co niekiedy skutkuje skandalicznymi zachowaniami podczas uroczystości z udziałem aktualnych władz państwowych i samorządowych odbywających się na Wojskowych Powązkach oraz w innych miejscach związanych z heroiczną walką warszawskich oddziałów AK.
Kilka dni temu środowiska kombatanckie zaapelowały o zawieszenie sporów politycznych w tę szczególną rocznicę, która powinna chociaż na moment połączyć rodaków ponad wszelkimi podziałami. Czy zostaną wysłuchane?










