– Jako ofiary jesteśmy tym bardzo dotknięci. Jak ktoś, kto broni przestępców i przede wszystkich sprawców ludobójstwa w Srebrenicy, może dostać Nagrodę Nobla? – zapytała cytowana przez TVP Info przewodnicząca Stowarzyszenia Munira Subaszić.
Wokół postaci austriackiego noblisty jest sporo kontrowersji, ponieważ mieszkańcy krajów byłej Jugosławii doskonale pamiętają go z lat 90., gdy jeździł do Belgradu i wspierał machinę reżimowej propagandy oskarżającej Zachód o spisek przeciwko Serbii, a zaprzeczając wielu serbskim zbrodniom.
“Peter Handke był zwolennikiem i przyjacielem skorumpowanego dyktatora Slobodana Miloszevicia, przemawiał nawet na jego pogrzebie. Pisarz utrzymywał, że broni tylko serbskiego narodu przed bezpodstawnymi oskarżeniami. A de facto bronił systemu i jego kłamstw. Sami Serbowie mieli już dość Miloszevicia i go obalili. Na Bałkanach Nobel dla Handkego będzie odebrany jako rodzaj rehabilitacji już skompromitowanego reżimu i jego zbrodni, a sądząc choćby po głosach płynących z Chorwacji, nie przysłuży się sprawie pojednania i pokoju” – napisał Marcin Herman w “Gazecie Polskiej Codziennie”.
Decyzję Komitetu Noblowskiego skrytykował również prezydent Kosowa Hashim Thaci.
– Ludobójstwo w Bośni i Kosowie miało sprawców. Handke postanowił ich wspierać i bronić. Decyzja w sprawie przyznania mu Nagrody Nobla sprawiła wielki ból niezliczonym ofiarom – powiedział (cytat za TVP Info).
W opublikowanej w 1996 roku książce reporterskiej pt. “Podróż zimowa nad Dunaj, Sawę, Morawę i Drinę albo sprawiedliwość dla Serbii” Handke ukazał Serbów jako ofiary wojny domowej, co zdaniem jego krytyków było zakwestionowaniem masakry w Srebrenicy. Zasłynął również obroną serbskiego prezydenta Slobodana Miloszevicia, którego odwiedził w 2004 roku w więzieniu, a po śmierci dyktatora przemawiał na jego pogrzebie.
Pisarz tłumaczył wówczas, że jego intencją było jedynie “sprostowanie”” negatywnych opinii o Serbach, które pojawiały się w zagranicznych mediach.
Peter Handke zasłyną również z obrony serbskiego prezydenta Slobodana Miloszevicia, którego odwiedził w 2004 roku w więzieniu, a po śmierci dyktatora przemawiał na jego pogrzebie.












