Czy o odpowiedziach na te pytania powinni decydować urzędnicy MKiDN czy twórcy – w swobodnej dyskusji, która zawsze charakteryzowała tradycje polskiej inteligencji.
Przeżywamy kryzys intelektualny, który prowokuje kryzys wartości. Co się ceni dzisiaj w literaturze polskiej. Grafomanię. Salony i elita wielbią Pilicha – pardon, ale mi się niechcący zrymowało – co charakteryzuje jego pisanie. Piękne zdania. Forma bez treści. “Bylebym tylko nie popełnił błędu”. Kompletne intelektualne dno i tchórzostwo. Co wielbi prawicowy lud? Treść – z szlachetnym wyjątkiem Jarosława M. Rymkiewicza – to jeszcze gorsza grafomania niż Pilich. Nazwisk nie wymienię, bo internauci mnie powieszą na wykrzyknikach.
Treść, poprawność formalna (nudna jak flaki z olejem) i patriotyczna odwaga, która jest jeszcze gorszym tchórzostwem niż dyrdymały Pilicha. Czego tym dwóm opadłym i spróchniałym skrzydłom naszej literatury brakuje? Właśnie odwagi czyli krytyki własnych pozycji ideowych – taka postawa artystyczna jest esencją naszej kultury i jest esencją kultury europejskiej. To co mnie nieustannie zdumiewa w dyskusjach między artystami i urzędującym ministrem ds. kultury, to elementarny brak znajomości tradycji kultury polskiej. Oni dyskutują tak jakby prozę polską stworzył Gombrowicz, a poezje Miłosz. Ba obie strony zdają się nie rozumieć, że obaj pisarze wyrastają – co zresztą sami nieustannie podkreślają – z naszej literackiej tradycji. Gombrowicz nurzał się w baroku. Miłosz zasypiał z “Dziadami” w ręku. Obie strony nie wiedzą, że literatury narodowe, stworzył protestantyzm i bunt Lutra. To tłumaczenie Biblii na języki narodowe było drożdżami, na których wyrosła europejska proza i europejski dramat. Rey był arianinem.
Pomysł ministra i prawicowych intelektualistów by tworzyć dzieła propagujące polską martyrologię, nie jest nawet głupotą – to największa klęska polskiej kultury od wieków. Już tego próbowaliśmy, wydając w USA zarys polskiej literatury – zdaje się pióra Krzyżanowskiego – w której polskie męczeństwo, bohaterstwo zostało podniesione do rangi naczelnej zasady polskiej poezji i polskiego dramatu. Jak zareagowała amerykańska publiczność? Na marginesach książki pojawiły się napisy: “karły udające olbrzymów”, “dobrze wam tak” itd.
Program kultury narodowej ministra Glińskiego zostanie po prostu wyśmiany, a to najgorsza kara, ponieważ Polak niczego tak się nie boi jak śmiechu i drwin z swojej bohaterskiej i męczeńskiej przeszłości. W jednej ze swych sztuk Mrożek pokazał przyszłego ministra Glińskiego, który na przyjęciu w Rzymie, wśród samych Włochów i Francuzów absolutnie obojętnych wobec polskiej martyrologii, otwiera usta i krzyczy: “wybili panie wybili”. A kogo to obchodzi? Od początku świata ludzie się nawzajem mordowali, torturowali, zabijali. I recenzje z polskich przyszłych filmów będą wiadome: Polacy nie mogą znieść, że Żydzi, Ukraińcy cierpieli więcej niż oni. Polacy nie mogą znieść, że symbolem XX wiecznego zła jest Zagłada i Głód na Ukrainie, a nie ich męczeństwo i bohaterstwo.
I wraz z tą konstatacją doszliśmy do sedna problemu, ponieważ nasze podręczniki historii fałszują historię Polski, która była niszczona od 1939 do 1954 roku przez dwa totalitaryzmy i to niszczona tak jak żaden inny kraj na świecie. Historia Polski XX wieku jakiej uczą się dzisiaj nasze dzieci w szkołach jest fałszowana już na poziomie jej periodyzacji, która w najogólniejszych zarysach dzieli ten okres tak jakby nasz kraj niczym się nie różnił od Francji czy W. Brytanii – I wojna światowa – odzyskanie niepodległości, okres międzywojenny 1919-1939, II wojna światowa 1939-1945 rok, Polska zmienia się w PRL, który w 1989 roku kończy swój żywot i Polska – po raz drugi w XX wieku – odzyskuje niepodległość.
Z punktu widzenia doświadczeń narodu, jest to periodyzacja, która całkowicie uniemożliwia zrozumienie, nie tylko historii PRL, ale także krótkich dziejów III Rzeczpospolitej, której głównym zadaniem – przeprowadzonym z niezwykłą konsekwencją i brutalnością – jest likwidacja struktury społecznej i ekonomicznej powstałej w latach 1939-1956. W tym okresie zaczętym 1 września 1939 agresją hitlerowskich Niemiec na II Rzeczpospolitą, następnie okupacją zakończoną zajęciem Polski przez Armię Sowiecką i narzuceniem narodowi przez “dzieci Stalina” “komunistycznych reform”, które kończą się w trzy lata po śmierci dyktatora Polskim Październikiem w 1956 roku i ustanowieniem przez Gomułkę łagodniejszej wersji “narodowego komunizmu” – Polacy doznaje “Wielkiej Przemiany”. W latach 1939-1956 nasz kraj przeżywa jeden wielki, tragiczny okres nieporównywalny z żadnym innym okresem w naszej historii. Wtedy dwa totalitaryzmy, nasizm i komunizm próbowały nas zniszczyć lub przetworzyć, tak byśmy się już nigdy jako Polacy nie rozpoznali. Jeżeli nadal będziemy ten okres dzielili na okupację hitlerowską 1939-1945 i PRL 1945-1956 to nigdy nie zmienimy obrazu Polski w oczach Zachodu. My sami musimy napisać podręcznik do historii, w którym znajdzie się rozdział pt. Totalitarna okupacja w latach 1939-1956. Jakie będą konsekwencje takiego podejścia? Rewolucyjne – także dla nas samych, bo musielibyśmy – zgodnie z prawdą – przyznać, że okres panowania tzw. “Wiesława” nie był żadnym totalitaryzmem. Czy stać nas na napisanie tej ewidentnej prawdy?
















