Celebryta skarży na dziennikarza, wydawca gazety nie broni podwładnego

Znany z ogromnej sympatii do Platformy Obywatelskiej ksiądz Kazimierz Sowa bardzo nerwowo zareagował na artykuł o sobie w najnowszym "Plusie Minusie" (weekendowym magazynie "Rzeczpospolitej"). Chociaż jego autor Tomasz Krzyżak napisał rzetelny, interesujący, oparty na wielu wypowiedziach i wcale nienapastliwy artykuł o lubiącym brylować na salonach III RP krakowskim kapłanie, prawdopodobnie spotka go za to surowa…

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
18 sierpnia, 2015
Post thumbnail default dark

Ks. Sowa ocenia bowiem ten tekst zgoła inaczej, więc na facebookowym profilu właściciela i wydawcy “Rzeczpospolitej” Grzegorza Hajdarowicza napisał:

Grzegorz jeśli kiedyś będziesz się zastanawiał czy można napisać artykuł o kimś nie zamieniając z “bohaterem” tekstu ani jednego słowa (choć gość mieszka parę przecznic od autora) to podpowiem ci: genialni dziennikarze pracujący w Twojej gazecie potrafią jeszcze więcej. Wiedzą co kto myśli, nawet co powie i dlatego nie muszą tracić czasu na takie pierdoły jak sięganie do źródeł…

Adresat błyskawicznie zareagował z drugiej półkuli na ten donos, odpisując ulubionemu księdzu Platformy:

Kazi, przykro mi za mam takich ludzi w redakcji, pozostaje mi mieć nadzieje, że jak najszybciej sami zmienią prace i wyniosą się z mojej spółki do godniejszej, takiej która wydaje 2 “rzetelne” tygodniki ze stałe malejącym nakładem :) im szybciej tym lepiej (!) pozdr z Machu Picchu. Wracam 2.09, może w euforii do tego czasu wyniesie się do Wróbla, on zbiera takie towarzystwo.

Mam nadzieję, że środowisko dziennikarskie oraz Rada Etyki Mediów nie pozostaną bezczynne w sytuacji, w której niezadowolony z publikacji o sobie celebryta w sutannie (aczkolwiek skrzętnie unika pokazywania się w niej przed kamerami) skarży się na jej autora właścicielowi, a ten zamiast bronić swojego pracownika sugeruje mu opuszczenie redakcji.

Czyżby w “warszawce” nadal obowiązywały standardy rodem z PRL, kiedy pewne osoby były z urzędu nietykalne? Tylko że wtedy istniała cenzura i to ona nie dopuszczała do krytyki tych, którzy z jakichś względów nie mogli jej podlegać. Teraz to odium muszą(?) brać na siebie właściciele, wydawcy i redaktorzy naczelni, jak to właśnie ujrzeliśmy w pełnym blasku Facebooka.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter