Na pierwszy plan ofensywy przeciw – jak ich nazywa – genderowym agresorom wysunęła się ostatnio Anna Dovgalyuk.
W zeszłym roku protestowała przeciw molestowaniu kobiet poprzez zadzieranie spódniczki w metrze i pokazywanie bielizny, co nie było groźne, a nawet mogło się spodobać niektórym pasażerom (i pasażerkom! – nie chcę być posądzony o męski szowinizm i o polityczną niepoprawność).
Teraz poszła znacznie dalej: oblewa wybielaczem krocza mężczyzn, którzy siedzą w podziemnej kolejce w rozkroku. Rosyjska feministka uznała bowiem, że siedzenie w ten sposób jest obrzydliwe.
Brawo, panno Anno! Proszę nie ustawać w wymyślaniu kolejnych metod zwalczania genderowych agresorów. Dobrze byłoby jednak, gdyby tak samo traktowane były kobiety, które im sprzyjają. Najgorsi są przecież wrogowie wewnętrzni i zdrajcy. Aż strach pomyśleć, co może spotkać niewiasty, które narażą się Annie Dovgalyuk i jej koleżankom.











