Antypodsłuch – receptą dla polskich polityków?

Wychowani jesteśmy na filmach amerykańskich, gdzie główni bohaterowie używają skomplikowanych gadżetów elektronicznych do podsłuchiwania i nagrywania rozmów nawet z odległości kilkuset metrów. Jednocześnie zapominamy, że w związku z upowszechnieniem się pod koniec XX wieku technik podsłuchu nastąpił także rozwój elektronicznych osłon, które mają chronić polityków przed próbami nagrania ich rozmów. Są one coraz bardziej wyrafinowane…

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
25 czerwca, 2014
Post thumbnail default dark

I tu pojawia się odwieczny problem. Bo jak ogłosić zamknięty przetarg – zamknięty, czyli dla firm dopuszczonych przez państwo – w sytuacji, gdy w sferze informatyzacji panuje powszechna korupcja i całkowity brak bezpieczeństwa, ponieważ nie ma ani jednej polskiej firmy, która nie byłaby uzależniona od skorumpowanych amerykańskich gigantów informatycznych. Nie ma takiej możliwości, ponieważ wszyscy wiedzą z doświadczenia, że firma, która by przetarg wygrała, najprawdopodobniej swoje rozwiązania elektroniczne i informatyczne chciałaby by sprzedać gdzie indziej czyli rządom innych nawet wrogich Polsce państw. W konsekwencji bardzo szybko np. Rosja wyprodukowałaby anty-antypodsłuch i znowu nasi politycy byliby bezbronni jak owieczki. W książce e-korupcja.pl opisałem nieprawdopodobne sytuacje panujące na styku biznes – administracja państwowa, która jako żywo przypomina sycylijską mafię.

1 marca 2014 r. komendant główny policji nadinspektor. Marek Działoszyński zdecydował o zaprzestaniu wdrożenia projektu informatycznego e-posterunek, którego głównym zadaniem miało być usprawnienie pracy policjantów dochodzeniowo-śledczych. Decyzja ta została podjęta po opublikowaniu, jesienią 2013 roku, przez Najwyższą Izbę Kontroli druzgocącego raportu na temat realizacji projektu e-posterunek wykonywanego najpierw przez Biuro Łączności i Informatyki Komendy Głównej Policji a następnie przez Centrum Projektów Informatycznych (CPI) w MSWiA. Założenia aplikacji e-posterunek powstały w 2006 roku w Komendzie Głównej Policji pod nazwą – co jest bardzo dla dalszej analizy istotne – Elektroniczny Moduł Procesowy i co jeszcze ważniejsze prace programistyczne nad nim rozpoczęły się także w Biurze Łączności Informatyki KGP. Założenia funkcjonalne Elektronicznego Modułu Procesowego były bardzo proste. Główną funkcją aplikacji było opracowanie koncepcji oprogramowania komputerowego wspomagającego policjantów w wykonywaniu czynności dochodzeniowo-śledczych. Przypominam czytelnikowi, że Elektroniczny Moduł Procesowy, tak nazywała się aplikacja realizowana przez informatyków z Biura Łączności i Informatyki Komendy Głównej Policji, zmieniła swoją nazwę na e-posterunek, kiedy jej wykonanie zostało przekazane Centrum Projektów Informatycznych w MSWiA. Ten fakt jest niezwykle istotny dla zrozumienia afery, która umożliwiła CBA wykrycie ogromnej skali korupcji obecnej w procesie informatyzacji administracji publicznej.

Elektroniczny Moduł Procesowy czyli e-posterunek – w swych teoretycznych założeniach – miał więc przyspieszać postępowanie przygotowawcze i radykalnie ograniczyć papierkową robotę policjantów. Innymi słowy prawdziwy przełom w codziennej pracy policjantów śledczych, dodatkowo planowano połączenie elektroniczne tej aplikacji z systemami w prokuratorze, co niewątpliwie skróciłoby czas śledztwa, dochodzenia i ewentualnego procesu. E-posterunek miał być także narzędziem do zwalczania wszechobecnej biurokracji, znany wszystkim z telewizji rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski, zapowiadał w 2010 roku:

“Dzisiaj biurokracja, na którą tak skarżą się policjanci, jest olbrzymia, chcemy by było jej mniej.”

To dzięki e-posterunkowi policja miała zamiar unieważnić w swych strukturach wszechobecne w biurokracji prawo Parkinsona, którego głównym założeniem był aksjomat, że urzędnicy przysparzają sobie nawzajem pracy, jedni drugim. E-posterunek dzięki swym pierwotnym założeniom mógł to prawo wyrugować.

Andrzej M. główny bohater infoafery w momencie mianowania go na dyrektora Centrum Projektów Informatycznych, zabiera z Biura Łączności Policji, gdzie był dotychczas dyrektorem, kody źródłowe Elektronicznego Modułu Procesowego, który jest de facto aplikacją znaną pod nazwą e-posterunek.

Następnie przekazuje – gdybym powiedział kradnie kody źródłowe i je odsprzedaje, to brzmiałoby to bardziej zrozumiale – kody źródłowe Elektronicznego Modułu Procesowego firmie NetLine.

W następnym kroku Centrum Projektów Informatycznych, którego dyrektorem jest Andrzej M. rozpisuje przetarg na realizację e-posterunku, wygrany w cuglach, dzięki zadziwiająca niskiej cenie – 245 tysięcy złotych, czyli praktycznie nic, zaproponowanej za jego wykonanie przez firmę NetLine, która w ofercie przetargowej przedstawia rozwiązania zawarte w Elektronicznym Module Procesowym.

Jednak to bynajmniej nie koniec afery z kodami źródłowymi wykonanymi przez informatyków z Biura Łączności i Informatyki Komendy Głównej Policji, bo oto 9 września 2009, ukazał się komunikat, że Wyższa Szkoła Policji w Szczytnie zgłosiła do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Warszawie na VIII konkurs projektów rozwojowych z obszaru obronność i bezpieczeństwo wniosek o finansowanie projektu pt. “Budowa prototypu Elektronicznego Modułu Procesowego”.

Funkcjonalne założenia projektu brzmią dziwnie znajomo: “Głównym celem projektu jest wypracowanie prototypu specjalistycznej aplikacji zapewniającej służbom kryminalnym, w ramach rejestracji kryminalnej i ewidencji dowodów, możliwość elektronicznego gromadzenia danych. (…) Automatyzacja i standaryzacja wykonywanych czynności przyczyni się do eliminowania błędów i usprawnienia realizacji czynności w ww. obszarach. Efektem końcowym projektu będzie stworzenie w pełni funkcjonalnego narzędzia, tj. prototypu Elektronicznego Modułu Procesowego (EMP), wspomagającego uprawnione podmioty w wykonywaniu czynności dochodzeniowo-śledczych oraz rejestracyjnych na podstawie zidentyfikowanych wymagań dotyczących postępowania przygotowawczego wraz z niezbędną dokumentacją oraz infrastrukturą techniczną konieczną do obsługi ww. aplikacji przez operacyjnego funkcjonariusza Policji.”

Autorzy tego projektu nie zapominają jednak, że adresują go do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego i dlatego w komunikacie pojawiają się pojęcia z dzisiejszej nowo-mowy informatycznej typu: innowacja procesowa, która – któż by śmiał wątpić – jest warunkiem innowacji organizacyjnej. Wyższa Szkoła Policji w Szczytnie, wspólnie z firmą NetLine zdobyła grant od Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, na wykonanie Elektronicznego Modułu Procesowego, wykonanego przedtem już w policji. Informatycy z Biura Łączności wyprodukowali pierwszy egzemplarz Elektronicznego Modułu Procesowego czyli włożyli w to najcenniejszy kapitał jakim są umiejętności programowania i testowania, następnie ich praca została – dzięki Andrzejowi M. – skopiowana przez firmę NetLine i sprzedana pod inna nazwa jako e-posterunek, państwu, które ją wykonało, a następnie – wspólnie z Wyższą Szkołą Policji w Szczytnie sprzedała – ten sam Elektroniczny Moduł Procesowy Ministerstwu Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Do tej wyliczanki brakuje tylko tego, żeby firma NetLine opatentowała pracę informatyków z policji jako swój produkt i sprzedawała na rynku światowym e-posterunek. W końcu czynności śledcze we wszystkich państwach są podobne. Trudne do uwierzenia, ale prawdziwe.

Zainteresowanych szczegółami odsyłam do książki e-korupcja.pl. Warto ją przeczytać, aby się dowiedzieć, jak bezbronne jest nasze państwo. Z tego wynika, że III Rzeczpospolita, przy aktualnym poziomie korupcji, nie może zorganizować przetargu na antypodsłuch, jak w takim razie uchronić naszych polityków i przyszły rząd przed podsłuchami?

Piotr Piętak

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter