Okazuje się, prostowanie liter i ich obramowania zajmie konserwatorom co najmniej 3 miesiące. Po scaleniu napis prawdopodobnie nie powróci już na dawne miejsce, ale trafi na wystawę w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, a nad bramą będzie eksponowany jedynie podczas kolejnych rocznic wkroczenia Armii Czerwonej na teren byłego obozu.
“Wybrano metodę prostowania przy pomocy wysokiej temperatury. Wygięte fragmenty będą nagrzewane i poddawane obciążeniu. Ten proces potrwa kilka tygodni i dopiero po jego zakończeniu napis zostanie scalony w całość, co nie powinno być już – zdaniem konserwatorów – większym problemem” – czytamy na stronie internetowej RMF.
Dyrektor muzeum Piotr Cywiński obawia się teraz nie tyle ponownej kradzieży, co o stan techniczny prawie 70-letniego napisu, którego wytrzymałość po wyprostowaniu i scaleniu będzie dużo mniejsza. Grożą mu też korozja oraz wysokie w lecie i niskie w zimie temperatury.
Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie w listopadzie.
(3).jpg)
Jerzy Bukowski












