Rozumiem, że ks. rektor poczuł się w obowiązku zareagować – chociaż z miesięcznym opóźnieniem, dopiero po nagłośnieniu sprawy przez “Gazetę Wyborczą” – na zachowanie reżysera, który obraził podczas tego spotkania pamięć zmarłego niedawno arcybiskupa Józefa Życińskiego – wielkiego kanclerza KUL. Oburzenie, ubolewanie, przeproszenie oraz wezwanie społeczności uczelnianej do udziału we Mszy Świętej “w duchu zadośćuczynienia” – zgoda. Ale dlaczego stosować odpowiedzialność zbiorową i represjonować całe koło naukowe?
Nie podoba mi się taka postawa. Co gorsze, mam prawo mniemać iż tak ostra, zdecydowanie przesadna reakcja ks. prof. Wilka ma związek z jego długotrwałym zaniedbaniem i wstydem wynikającym z upublicznienia przez “GW” nie tylko bulwersujących wypowiedzi gościa studentów historii KUL, ale także braku natychmiastowego wyciągnięcia konsekwencji wobec prowadzącego spotkanie, ewentualnie w stosunku do kuratora koła. Zaspały też władze uczelni z nim samym na czele, bo nie sądzę aby znały wcześniej tę sprawę i cynicznie postanowiły zamieść ją pod dywan w imię źle pojętej obrony dobrego imienia KUL.
Pomijam kwestię wolności słowa, bo jest to zupełnie inny problem. Niepokoi mnie jednak – jako pracownika nauki – reakcja rektora poważnej uczelni, która ma wiele znamion nieracjonalnej zemsty na Bogu ducha winnych studentach.
Jerzy Bukowski
(220).jpg)
















