Ostatnio przyłapano na tym niecnym procederze izraelską parę małżeńską, która zabrała stamtąd łyżeczki, nożyczki, noże, porcelanowe korki do butelek.
Jak poinformowała Polską Agencję Prasową rzecznik małopolskiej policji podinspektor Dariusz Nowak, 9 takich przedmiotów znaleziono w ich bagażu podczas rutynowej kontroli na lotnisku Kraków-Balice.
“Turyści zostali zatrzymani, a następnie z policjantami przewiezieni do byłego obozu, gdzie pokazali miejsce, w którym kiedyś znajdowały się magazyny z rzeczami zamordowanych. Okazało się, że zabrali je z byłego obozu zagłady Auschwitz II-Birkenau; z rejonu, w którym w czasach funkcjonowania obozu znajdowały się baraki-magazyny. Więźniowie nazywali je <Kanadą>” – czytamy w depeszy PAP.
Obojgu przedstawiono zarzuty kradzieży dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury oraz usiłowania wywiezienia zabytków poza granicę Polski, za co grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat.
– Małżonkowie przyznali się do kradzieży i wyrazili skruchę, dobrowolnie poddając się karze pozbawienia wolności w zawieszeniu i zapłaty nawiązki na ochronę zabytków. Po zakończeniu czynności prokuratorskich zostaną zwolnieni i będą mogli opuścić Polskę – powiedział PAP Mariusz Słomka, wiceprokurator rejonowy z Oświęcimia, nie podając jednak wysokości kary, ani długości okresu próby.
Rzecznik Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau Jarosław Mensfelt podkreślił w rozmowie z PAP, że “każde wyniesienie jakiegokolwiek przedmiotu z Miejsca Pamięci, w którym zgładzono ponad milion ludzi, jest kradzieżą o szczególnym wymiarze”, ponieważ “w wielu przypadkach rzeczy te należały do ofiar i są jedyną pamiątką po zgładzonych”.
Przypominam, że niemal rok temu śledczy z Oświęcimia zetknęli się już z podobną sprawą, kiedy dwaj nauczyciele z Kanady ukradli szpile przytwierdzające szyny do podkładów na rampie kolejowej w byłym obozie Birkenau. Również oni zostali zatrzymani, ale po przesłuchaniu na policji wyszli na wolność, nie przedstawiono im bowiem żadnych zarzutów, unając że szpile nie są dobrem o szczególnym znaczeniu dla kultury. Zażalenie na tę decyzję złożyła dyrekcja Muzeum. Sprawa jest obecnie w Prokuraturze Generalnej, która uznała, że przy umorzeniu nie przeanalizowano jej pod kątem przepisów o niszczeniu i uszkodzeniu zabytków lub usiłowania wywiezienia zabytku za granicę.
“Najgłośniejsza dotychczas kradzież w byłym obozie wydarzyła się w grudniu 2009 roku. Złodzieje ukradli napis <Arbeit macht frei> znad bramy byłego obozu Auschwitz I. Bezpośredni sprawcy, a także Szwed Anders Hoegstroem, który ich nakłaniał do przestępstwa, zostali skazani” – napisała w depeszy Polska Agencja Prasowa.
Jerzy Bukowski
(220).jpg)
















