Będzie można je kupić po 411 złotych za sztukę. Czy zainteresują się nimi kibice, których “Pasy” mają bardzo wielu, nie tylko w Krakowie? Na to właśnie liczy prezydent Majchrowski, który powiedział dziennikarzom:
– Sprzedaż akcji to słuszna decyzja, skoro miasto i tak jest już mniejszościowym udziałowcem. Liczę, że kibice kochający swój klub będą chcieli stać się jego współwłaścicielami. Miasto nie powinno być współwłaścicielem klubu sportowego. Powinien być on suwerenną, niezależną instytucją.
Wysłani na ulice podwawelskiego grodu reporterzy lokalnych mediów przeprowadzili błyskawiczne sondy w tej sprawie. Okazało się, że bardzo wielu krakowian, także nie będących fanatycznymi zwolennikami “Pasów”, poważnie rozważa zakup akcji jednego z najstarszych polskich klubów.
Zgodnie z prawem posiadanie choćby jednej akcji pozwoli brać udział w zwoływanym co najmniej raz do roku walnym zgromadzeniu akcjonariuszy i rozliczać z decyzji władze klubu, zarządzającego obecnie dwoma sekcjami: piłki nożnej (spadek z Ekstraklasy) i hokeja na lodzie mężczyzn (wicemistrzowie Polski).
Co bardziej zapalczywi kibice Cracovii chcą połączyć siły, nabyć sporą część akcji i wspólnie decydować o przyszłości ukochanego klubu.
Zastanawiam się, co będzie, jeśli na podobny pomysł wpadną odwieczni wrogowie “Pasów” z drugiej strony Błoń, czyli fanatyczni zwolennicy Wisły, którzy postanowią kupić większościowy pakiet akcji Cracovii po to, aby celowo podejmowanymi złymi decyzjami na walnych zgromadzeniach doprowadzić ją do sportowego upadku. Wtedy cała nadzieja w prof. Filipiaku, że zechce utrzymać pakiet większościowy.
Jerzy Bukowski
(220).jpg)
















