Niestety, po rewanżowym meczu w Warszawie, który zakończył się odpadnięciem Legii z LM, rumuńskie media nie sięgnęły takich wyżyn sportowego intelektu, chociaż również nawiązały do tamtej epoki, czyniąc to jednak z delikatnością słonia w składzie porcelany.
“Musiały minąć 74 lata od inwazji Niemców na Polskę, by Warszawa przekonała się po raz kolejny, co oznacza termin <blitzkrieg>. Jak na ironię, znów przeprowadził go Niemiec – Reghecampf” – napisała jedna z bukaresztańskich gazet.
A dziennik “ProSport” porównał trenera Steauy do Adolfa Hitlera, oznajmiając, że “podbił Polskę szybciej niż Hitler w 1939 roku”.
Nie były to zbyt kulturalne (że o grzeczności i wyczuciu nie wspomnę) objawy triumfu, ale znacznie gorzej zachowali się kibice hiszpańskiej Sevilli, zdając relację z meczu kwalifikacyjnego Ligi Europejskiej, w którym ich drużyna zmierzyła się ze Śląskiem Wrocław. Na swojej stronie internetowej napisali: “Witamy w Katyniu!”, a odtwarzając to, co działo się na trybunach, zaprezentowali kilkanaście zdjęć, w tym między innymi dużej flagi z wizerunkiem komunistycznego zbrodniarza Ernesto Che Guevary.
Po nagłośnieniu tego skandalu przez część polskich mediów nowy ambasador RP w Madrycie Tomasz Arabski obiecał, że zainterweniuje u władz klubu i poprosi je o stosowną reakcję na skandaliczny wybryk kibiców Sevilli.
No cóż, żeby nawiązać w trakcie wydarzeń sportowych do polityki trzeba umieć zachować umiar i takt. Inaczej zamiast z ironią, sarkazmem i humorem mamy do czynienia ze zwykłym chamstwem, a nawet ze ściganym z mocy prawa znieważeniem rywali.
















