W tym kontekście figurki nieboszczyków z grobem do pochowania oraz epitafiami widniejącymi na płytach nagrobnych, które oferuje dzieciom znany importer i dystrybutor zabawek, spółka Epee, są nie tylko estetycznym koszmarem, ale także formą psucia gustu.
O takich właśnie upiorkach poinformował “Dziennik Polski”:
“Jest Stary Joe, <Kowboj Złowrogi, co zmarł w męczarniach, bo dostał między nogi”> – zasłania zakrwawione krocze. Jest i pomarszczony Srogi Joachim, Sędzia, któremu <za zbyt długie orędzia zamknęli gębę przebrzydłą i potraktowali jak bydło>. Ubytki ciała do kości ma Roman – Gwiazda Paki, o którym wiemy, że <zgnił i jedzą go robaki>. Policjant Fred <nie upilnował ruchu> i <skończył z parkometrem w brzuchu>. <Tu leży Cioteczka Róża, co tak dużo mówiła, że aż się sztuczną szczęką udławiła>. Albo: <Ziuta, Nauczycielka Chemii, puściła cichacza, w klasie tak cuchło, że wszystko wybuchło>. A Baletnica Anna, która <tak się odchudzała, wciągała tylko pająki, aż cała spleśniała>.”
Przeznaczona dla dzieci powyżej trzeciego roku życia kolekcja mieści “12 unikalnych postaci” z przerażającą historią ich śmierci. Każdy zestaw zawiera figurkę zmarłego, trumnę, nagrobek i miejsce pochówku imitujące trawę.
“Oprócz tego pod trumną znajduje się <unikalny kod dostępu do wirtualnego cmentarza>. Okazuje się bowiem, że każdy kod spod trumny uprawnia do tworzenia przez dzieci własnych wirtualnych nieboszczyków, których można pochować na wirtualnym cmentarzu, a ponadto wziąć udział w głosowaniu na – uwaga – <najlepszego nieboszczyka> – opisał tę makabryczną kolekcję “DP”.
Przedstawiciele importera nie widzą nic niestosownego w tych zabawkach, podkreślając ich…walor edukacyjny.
“- Śmieszne wierszyki podpowiadają, jakie zachowania mogą powodować niebezpieczne sytuacje w życiu” – powiedziała gazecie specjalistka ds. marketingu w Epee Polska Sp. z o.o. Eliza Janiak.
Podkreśliła ona, że to rynek podyktował zapotrzebowanie na taki produkt.
“- Jest ogólnoświatowy trend wśród dzieci na rzeczy straszne i upiorne. Kultura medialna tworzy takich bohaterów książek i bajek” – wyjaśniła w rozmowie z “Dziennikiem Polskim”.
Na szczęście ten importowany z Anglii i bardzo dobrze tam przyjęty pomysł na razie nie spotkał się z podobnym entuzjazmem w Polsce. Może zachowaliśmy jeszcze wystarczająco wiele zdrowego rozsądku i dobrego gustu, a może nie dorośliśmy do zachodnich trendów, które chce przeszczepić na nasz grunt importer upiornych zabawek.
















