Według Birutisa jego kraj powinien bronić się nie tylko przed Rosją, ale również przed Polską.
– Nie przesadzałbym z Rosją. Swoich wartości powinniśmy bronić przede wszystkimi np. przed Polską, która jest obok i dąży do ochrony swoich interesów. Może Polacy nie mają dużej bazy, bo mniejszość narodowa nie jest liczna, a to głównie przez nią próbują dążyć do osiągania swoich interesów. Ale tak czy inaczej: Polska działa i finansuje pewne sprawy ideologiczne – oświadczył minister podczas spotkania z sejmową frakcją opozycyjnej partii konserwatywnej poświęconemu “problematyce wojen informacyjnych prowadzonych przeciwko Litwie” (cytat za depeszą PAP).
Birutis jest ministrem kultury z ramienia Partii Pracy w koalicyjnym rządzie premiera Algirdasa Butkevicziusa.
“Właśnie jego ministerstwo jest odpowiedzialne za przygotowanie ustawy o mniejszościach narodowych, która uregulowałaby m.in. podwójne nazewnictwo ulic w miejscowościach zamieszkiwanych przez Polaków. Ustawa o mniejszościach narodowych, przyjęta jeszcze w 1989 roku, gdy Litwa wchodziła w skład ZSRR, obowiązywała do 2010 roku. Przewidywała m.in., iż w napisach informacyjnych w miejscowościach zwarcie zamieszkanych przez mniejszość narodową obok języka litewskiego można używać języka mniejszości, w tym polskiego” – czytamy w depeszy PAP.
Od roku przygotowany jest w litewskim Sejmie projekt nowej ustawy o mniejszościach narodowych zezwalający na używanie ich języka w życiu publicznym oraz na podwójne nazewnictwo ulic i miejscowości, w których przedstawiciele mniejszości narodowych stanowią co najmniej 25 procent mieszkańców. Rząd zwleka jednak z jej przyjęciem.
“Akcja Wyborcza Polaków na Litwie zaproponowała, by do czasu przyjęcia nowego aktu prawnego, przywrócić obowiązywanie dawnej ustawy, ale zdecydowanie sprzeciwia się temu część posłów o nastawieniu nacjonalistycznym, a także prezydent kraju Dalia Grybauskaite. Wyraziła ona opinię, że byłoby to sprzeczne z konstytucją” – napisała Polska Agencja Prasowa.
















